Obchody Dnia Zmarłych w Meksyku – najważniejsze elementy

Dia de Muertos, czyli Dzień Zmarłych przez większość moich meksykańskich znajomych uważany jest za najważniejszą tradycję i coś, z czego są najbardziej dumni. Dzień Zmarłych w Meksyku obchodzony jest 2. listopada i jak się wierzyło, to właśnie w nocy z 1 na 2 dusze zmarłych schodzą na ziemię, by się spotkać z bliskimi. Dzień wcześniej natomiast wspomina się zmarłe dzieci. Nie wszędzie w Meksyku Dzień Zmarłych świętowany jest z takim samym rozmachem, ale aktualnie stał się istnym symbolem Meksyku i czymś z czym identyfikuje się większość mieszkańców tego kraju. Jego obchody są dość złożoną tradycją, ale są takie elementy, które większość Meksykanów wymienia jako te najważniejsze. Co zatem jest najistotniejsze w Dzień Zmarłych? Co zaobserwowałam podczas obchodów Dnia Zmarłych w stanie Oaxaca? Co opowiedzieli mi o tym święcie Meksykanie?

Oaxaca Dzień Zmarłych (40 of 42) — kopia

Altar, czyli ołtarz

Altar (zwany też ofrenda), czyli ołtarz stawiany dla zmarłych bliskich jest dla wielu Meksykanów jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym symbolem Dnia Zmarłych. Bo o ile świętowania na cmentarzu są specyficzne jedynie dla kilku miejsc w Meksyku, o tyle ołtarze są powszechne w prawie całym kraju. Moi znajomi z północy Meksyku, którzy nie chodzą w ten dzień na cmentarz, celebrują go właśnie postawieniem altar w swoich domach. Przygotowanie ofrendas dla zmarłych wiąże się właśnie z tą tradycyjną wiarą, że w ten dzień przychodzą oni do nas, więc należy ich należycie przywitać. Na górze ołtarza stawia się zdjęcie zmarłej/zmarłych, a poniżej znajdziemy owoce, słodycze (w tym czekoladowe czy cukrowe czaszki), ulubione jedzenie zmarłych czy nawet alkohole albo papierosy (jeśli zmarła osoba paliła). Obowiązkowym elementem są też m.in. świeczki (mające oświetlić zmarłym drogę do domu) i kadzidła (dla oczyszczenia miejsca ze złej energii). W domach, w których byłam w okolicy Dnia Zmarłych w mieście Meksyk, w Oaxace i w Veracruz ołtarze były faktycznie całkiem pokaźnych rozmiarów. Stawiane są one jednak nie tylko w domach, ale też w szkołach, na targach, w centrach miast czy w instytucjach publicznych – często dla znanych osób związanych z danym miejscem. Słowem: nie da się być w Meksyku w czasie Dnia Zmarłych i nie zobaczyć altares.

Panteón, czyli cmentarz

Czy wszędzie w Meksyku panuje w tym czasie atmosfera wielkiej fiesty na cmentarzach? Oczywiście, że nie. Nawet nie wszyscy Meksykanie chodzą wtedy na cmentarz. Ale są takie miejsca w Meksyku, gdzie faktycznie ważne jest spędzenie nocy poprzedzającej Dzień Zmarłych na cmentarzu (bo jak się wierzyło, to właśnie wtedy zmarli przychodzą na ziemię). Dlatego też w niektórych regionach Meksyku całe rodziny spotykają się, czuwając przez wiele godzin przy grobach. Często przynoszą jedzenie i alkohol i te czuwanie staje się jednocześnie ucztowaniem. Na cmentarzu w okolicach miasta Oaxaca sporo rodzin piło mezcal i częstowało nim innych. Kolejne osoby jadłu mole, tacos czy inne tradycyjne potrawy. Przy części z grobów postawione były głośniki, z których leciała muzyka (przypuszczalnie ulubiona muzyka zmarłego), przy niektórych stali grajkowie, przy innych widziałam całe zespoły mariachis. Gdzieniegdzie ludzie do przygrywanej muzyki tańczyli. Przy innych grobach siedzieli i rozmawiali. Przy jeszcze innych siedzieli spokojnie w zadumie. Bo nie jest, że wszyscy w ten czas skaczą i się radują. Bo nikt nie cieszy się z tego, że bliskich już z nami nie ma. Ale nastawiają się na to, że ten dzień/noc spędzą z nimi, a bliscy nie chcieliby widzieć ich smutnymi.

Cempasúchil, czyli aksamitka

Aksamitki to kwiaty najbardziej związane z Dniem Zmarłych. Czemu właśnie te? Najbardziej prawdopodobnie dlatego, że jako jedne z nielicznych rosną właśnie w okresie Dnia Zmarłych (po porze deszczowej) i są dość odporne na najróżniejsze warunki. Poza tym, ich żółty kolor ma symbolizować siłę słońca. To właśnie ich sprzedawców widzimy przed Dniem Zmarłych na każdym rogu. To ich płatki usypane w domu od wejścia do ołtarza mają wskazywać drogę zmarłej osobie. To też te kwiaty zdobią prawie wszystkie groby w czasie Dnia Zmarłych. Wybierając się na cmentarz z moją koleżanką na groby jej bliskich wiozłyśmy cały bagażnik tych kwiatów. Dzień Zmarłych w Meksyku pachnie aksamitkami.

Pan de muerto, czyli chleb zmarłych

Pan de muerto (chleb zmarłych) to rodzaj słodkich bułek o charakterystycznym kształcie wypiekanych tradycyjnie na Dzień Zmarłych. Podobno okrągła „wypustka” w jego górnej części ma symbolizować czaszkę, a odchodzące od niej podłużne fragmenty – kości. Pan de muerto jest obowiązkowym elementem altares, ale też traktowany jest jako jedna z tradycyjnych potraw w tym okresie. Przed Dniem Zmarłych góry panes de muerto wypełniają półki wszystkich piekarni, supermarketów i stoisk na targowiskach, a kupienie innego rodzaju pieczywa graniczy często z cudem. W każdym regionie chleb zmarłych jest nieco inny, a oczywiście każdy z regionów twierdzi, że to u nich jest ten najlepszy.

Papel picado, czyli papierowe wycinanki

Papierowe wycinanki (tradycyjnie w fioletowym kolorze) zdobią altares, ale też domy, ulice i place miast na Dzień Zmarłych. Wydawałoby się, że to tylko kolorowe „wycinanki”, ale dla Meksykanów mają duże znaczenie – reprezentują jednocześnie powietrze, jak i ból (przez fioletowy kolor), a dla wielu stały się obowiązkowym elementem Dnia Zmarłych. To właśnie pojawienie się papel picado na ulicach dla wielu jest oznaką zbliżających się świąt.

Comparsas i disfraces, czyli parady i przebrania

Parady, koncerty i inne eventy… W wielu miejscach Meksyku stały się jednym z ważniejszych elementów obchodów Dnia Zmarłych, choć w rzeczywistości są elementem o wiele mniej tradycyjnym… W Oaxace, w której spędzałam Dzień Zmarłych najróżniejszych parad było naprawdę sporo. Brały w nich udział osoby przebrane za Catriny (alegoryczne przedstawienie śmierci) czy z innymi „kościotrupowymi” elementami. Absolutnie w każdym miejscu miasta można było zrobić sobie „catrinowy” makijaż za jedyne 100 pesos (20 PLN). Parady i koncerty poganiały kolejne eventy. Jedne były mniejsze, inne większe i ciekawsze. Całościowo dawało to ciekawy efekt, ale… ja miałam wrażenie, że duża ich część była robiona pod publiczkę, bo niestety Dzień Zmarłych w wielu miejscach staje się już zjawiskiem bardzo komercyjnym, na który ściągają tłumy turystów z całego świata. Oczywiście nie oznacza to, że nie znajdziemy tu wydarzeń tradycyjnych i nienastawionych na turystów, ale… czasem ciężko doszukać się autentyczności w tej masie atrakcji. Jest radośnie, kolorowo i zabawnie, ale ja miałam wrażenie, że prawdziwy Dzień Zmarłych to był ten, którego doświadczyłam na cmentarzu i w meksykańskim domu z miejscową rodziną, ten, w którym chodziło o spotkania z bliskimi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s