Co zwiedzać na Teneryfie?

Największa z Wysp Kanaryjskich bez wątpienia może pochwalić się największą liczbą najbardziej różnorodnych atrakcji. Bez względu na to, czy interesują nas plaże, urokliwe miasteczka czy góry nie będziemy zawiedzeni. Na Teneryfę wróciłam ostatnio po wielu latach. I muszę przyznać, że mimo rozwoju turystyki wyspa ta w dalszym ciągu zachwyca.

Puerto de la Cruz

Zaczynam od miasta, które moim zdaniem jest najlepszą bazą do zwiedzania Teneryfy. Położone na północy wyspy Puerto de la Cruz łączy cechy turystycznego kurortu z lokalnym klimatem. W odróżnieniu od położonych na południu Costa Adeje, Playa de las Americas i Los Cristianos Puerto de la Cruz nie jest zdominowane przez wielkie hotele. Tu każdy znajdzie coś dla siebie. Znajdziemy tu zarówno zadbane (choć dość turystyczne) centrum z kolorowymi domkami, jak i o wiele bardziej swojskie, a nie mniej urocze dzielnice, jak położona po części na skałach, pełna wąskich uliczek Punta Brava. Jest też przyjemny ogród botaniczny, kompleks basenów z morską wodą Lago Martianez, zaprojektowany przez Cesara Manrique (słynnego artystę pochodzącego z Lanzarote) czy zaprojektowany przez tego samego artystę kompleks czarnych plaż Playa Jardin.

Warto odwiedzić także położone na wschód od Puerto de la Cruz punkty widokowe, takie jak Playa de Rojas/Costa de El Sauzal czy Mirador Los 500 Escalones (polecam szczególnie na zachód słońca). W okolicy miasta znajduje się także spora liczba naturalnych basenów.

La Orotava

Będąc w Puerto de la Cruz nie można pominąć położonego tuż obok (a raczej powyżej) uroczego miasteczka La Orotava. Warto spędzić chwilę w jednym z ogródków restauracyjnych na głównym placu Plaza de la Constitución z widokami z jednej strony na wybrzeże, a z drugiej na górujący nad miastem wulkan Teide. Tuż obok znajduje się zadbany, elegancki ogród Jardin Victoria. Do tego uliczki z okazałymi domami, takimi jak Casa de los Balcones z rzeźbionymi balkonami.

W okolicy La Orotava znajduje się też sporo winnic, z których część można zwiedzać.

San Cristóbal de la Laguna

Zwane przez miejscowych po prostu La Laguna miasto położone na północnym wschodzie to najstarsze i jedno z najładniejszych miast na Teneryfie. La Laguna przez długi czas (do 1833) pełniła funkcję stolicy wyspy i to właśnie to miasto służyło jako model szachownicowego układu urbanistycznego dla wielu zakładanych przez Hiszpanów miast Ameryki (i to chyba dlatego faktycznie czułam się tu jak w latynoskim klimacie), a aktualnie jej zabytkowe centrum wpisane jest na Listę Dziedzictwa UNESCO. Urocze uliczki z kolorową zabudową, zabytkowe budynki (z których część można zwiedzać), imponująca katedra, a do tego dużo knajpek, barów i kawiarni. I zaskakująco chłodny klimat jak na Teneryfę (przyjeżdżając tu z innego oddalonego o jedynie 15 minut miasteczka Tejina miałam wrażenie, że zmieniłam strefę klimatyczną ;)).

Góry Anaga

Zielone, ale momentami groźnie wyglądające góry położone na północnym wschodzie Teneryfy to z pewnością jedno z jej najbardziej spektakularnych miejsc. Znajdziemy tu bardzo dużą liczbę szlaków trekkingowych, ale i ci mniej górscy, a spragnieni ładnych widoków turyści nie będą zawiedzeni, bo jadąc przez góry główną drogą właściwie co chwilę możemy się zatrzymywać i zachwycać zielenią tej okolicy na kolejnych punktach widokowych (tzw. miradores). Polecam m.in. Mirador Pico del Inglés (szczególnie, że tuż obok znajduje się zielony tunel wśród roślinności, zwany Túnel de las Hadas, czyli Tunel Wróżek).

Jeśli chodzi o trekkingi to my robiliśmy 10-kilometrową piękną trasę z wioski Chamorga (położonej na samym końcu drogi przez Góry Anaga) przez latarnię Faro de Anaga do maleńkiej położonej już przy oceanie wioseczki Roque Bermejo. Droga przez zielone góry z widokami na wybrzeże i powrót przez wąwóz robi wrażenie. Widoki przypominają trochę te znane mi z Madery i z pewnością warte są wysiłku (pokonujemy ok. 600 metrów przewyższenia, więc tragedii nie ma, ale dla niektórych może być to jednak dużo ;)). Krótszą, bliższą (bo na samym początku Gór Anaga) i mniej wymagającą opcją jest szlak na Mesa de Tejina z miasteczka Tegueste. Sporo osób polecało też szlak z Benijo do El Draguillo, ale tam nie miałam okazji dotrzeć.

Masca

Masca to jedno z najpopularniejszym miejsc na Teneryfie. I nie bez powodu. Wioska położona jest dość spektakularnie, wciśnięta w Góry Teno. Już dojazd tam wąską, pełną serpentyn drogą zachwyca. To miejsce, do którego przede wszystkim przyjeżdża się dla górskich widoków, ale warto pamiętać, że czasem na tej jednak dość wymagającej drodze robi się zbyt tłoczno, więc warto być tu poza najpopularniejszymi godzinami (my byliśmy ok. godz. 18 i był to idealny moment). To też tu zaczyna się szlak przez Wąwóz Masca, ale na ten temat się nie wypowiem, bo tą zaskakująco drogą atrakcję jednak odpuściliśmy ;).

Puerto Santiago/Los Gigantes

Położone na zachodzie wyspy miasto Puerto de Santiago to najlepsze miejsce, żeby podziwiać kilkusetmetrowej wysokości pionowe ściany klifów, zwanych Los Gigantes. W mieście znajdziemy sporo punktów z pięknymi widokami na klify. Można je też oglądać z plaży – Playa de los Guios.

Garachico i Icod de los Vinos

Garachico to jedno z najbardziej uroczych miast Teneryfy. Wąskie uliczki centrum z klimatycznym głównym placem przywodziły mi na myśl niektóre latynoskie miasteczka. Plusem Garachico jest też położenie – z jednej strony ocean (wybrzeże z naturalnymi basenami), a z drugiej groźnie wyglądające skały ponad miastem (Garachico oglądane z góry prezentuje się całkiem zjawiskowo).

Icod de los Vinos jest już znacznie większym miastem i słynie z najstarszego na Teneryfie drzewa smoczego. Drago Milenario ma ok. 700-800 lat i imponuje rozmiarami (żeby je zobaczyć nie trzeba wchodzić do ogrodu, w którym się znajduje, gdyż widać je też całkiem dobrze z głównego placu).

Park Narodowy del Teide

Wisienka na torcie, czyli najwyższy szczyt Hiszpanii, wulkan El Teide. Plan był inny. Na szczyt mierzącego 3718 metrów Teide mieliśmy wejść pieszo pokonując prawie 1400 metrów przewyższenia. Zaopatrzeni w pozwolenia (trzeba je wykupić znacznie wcześniej przez internet) dojechaliśmy na parking Montaña Blanca. Niestety warunki nie sprzyjały. Tego dnia wiał porywisty wiatr (do tego stopnia, że nawet kolejka linowa nie działała), a na szlaku czekał lód i śnieg i wpuszczano tylko osoby posiadające raki (przyznaję, trochę się na to nie przygotowaliśmy ;)). Pozostały zatem widoki na Teide z biegnącej przez Park Narodowy drogi, z różnych punktów widokowych i z przyjemnego szlaku Roques de García przy charakterystycznej formacji skalnej Roque Cinchado.

A jeśli ktoś chce znaleźć się wysoko, ale bez wysiłku, to na 3555 metrów można wjechać kolejką linową (o ile akurat nie będzie zbyt silnego wiatru ;)).

Santa Cruz

Stolica wyspy może i nie jest jej najładniejszym miastem, ale warto spędzić tu parę chwil spacerując po głównych uliczkach centrum czy po bardzo ładnym Parque Garcia Sanabria, odpoczywając na którymś z przyjemnych placyków czy odwiedzając jeden z wielu tapas barów (jeśli lubicie ośmiornice nie przegapcie wizyty w specjalizującej się w ośmiornicy restauracji Tasca los Pulpitos!). Wart wizyty jest też spory targ Mercado Nuestra Señora de Africa.

Lokalne imprezy

Na Teneryfie z wielu powodów czułam się trochę jak w Ameryce Łacińskiej: z powodu akcentu przypominającego kubański, z powodu kolonialnej zabudowy, ale też z powodu wielu lokalnych świąt i imprez. Przypadkowo trafiliśmy akurat na obchody Fiestas de Mayo w Santa Cruz i jeszcze ciekawszą, bo jeszcze bardziej localsową imprezę Romería de Tejina w mieście Tejina. Wszyscy w tradycyjnych kanaryjskich strojach, kolorowe parady niezwykle przyozdobionych pojazdów z degustacją miejscowych przysmaków. A do tego oczywiście muzyka i tańce.



Pomysły na to, jak w 4 dni zwiedzić główne atrakcje Teneryfy:

  1. dzień: południe wyspy – Los Gigantes/Puerto de Santiago – Masca – Garachico – Icod de los Vinos (my akurat zaczynaliśmy z surferskiego El Medano, a kończyliśmy w Puerto de la Cruz)
  2. dzień (z bazą w Puerto de la Cruz): Góry Anaga (w tym trekkingi) – Santa Cruz
  3. dzień: Puerto de la Cruz – punkty widokowe koło Puerto de la Cruz (jak Playa de Rojas/Costa de El Sauzal, Mirador Los 500 Escalones) – San Cristóbal de la Laguna – Candelaria (najważniejsza bazylika na wyspie, ale też całkiem przyjemne miasto)
  4. dzień: Park Narodowy del Teide – La Orotava

Dodaj komentarz