Szukając najlepszej kawy w Kolumbii

valle-de-cocora-7Czy wiecie, że w słynącej z kawy Kolumbii wcale nie tak łatwo o dobrą kawę? Większość miejscowych pije Nescafe czy kawy innych popularnych, mało wysublimowanych marek. Bo najlepsza kawa idzie na eksport. Możemy kupić ją oczywiście tu w supermarketach, ale u ulicznych sprzedawców czy w małych kawiarniach raczej jej nie znajdziemy. No chyba, że pojedziemy do regionu kawowego. Kolumbijska Zona Cafetera (zwana również Eje Cafetero) słynie nie tylko z kawy, ale i z przepięknej zielonej doliny z rosnącymi tu najwyższymi palmami na świecie.

Idealną bazą wypadową do zwiedzania okolicy jest centralnie położone Salento. Przyjemne miasteczko, mimo że popularne wśród gringos, zachowało swój lokalny charakter. Na głównym placu siedzą dyskutując o życiu miejscowi, możemy też liczyć na występy artystyczne, a w weekendy kolumbijskich turystów jest często więcej niż tych z zagranicy. Główna ulica – Calle Real jest niezwykle barwna, sporo tu sklepów z rękodziełem, knajpek (w których królują pstrągi prosto z okolicznych rzek) i oczywiście kawiarni, gdzie możemy wypić pyszną kawę z tutejszych upraw oraz spróbować miejscowych przysmaków (szczególnie popularne są obleas – przypominające andruty wafle, najczęściej podawane ze słodkim arequipe, czyli tutejszym odpowiednikiem masy kajmakowej). A z pobliskiego wzgórza (prowadzą na nie schody z Calle Real) możemy podziwiać piękny widok nie tylko na miasto, ale też na jego zielone okolice.

A jeśli chcemy jeszcze spokojniejszych klimatów warto udać się do Filandii (nie mylić z Finlandią ;)). Kolumbijska Filandia to urokliwe miasteczko z kolorowymi domkami, dość podobne do Salento, ale znacznie rzadziej odwiedzane. Tutaj to my możemy stanowić atrakcję. Rozkoszując się pysznym i bardzo tanim cappuccino w kawiarence na głównym placu, właściciel owej kawiarni zdążył mi opowiedzieć całą historię swojego życia. A podczas spacerowania po mieście zaczepiło mnie kilku innych mieszkańców.

filandia-kolumbia-2
Kolorowa Filandia

Podobnie jak Salento, miasteczko jest bardzo ładnie położone i z co najmniej kilku miejsc rozpościerają się genialne widoki na pobliskie wzgórza i doliny. Ja oczywiście nie miałam jednak szczęścia, bo oddalony nieco od centrum główny punkt widokowy (mirador), do którego się udałam okazał się być w remoncie (gdyby ktoś chciał się wybrać, to podobno remont już się zakończył ;))).

Jedną z głównych atrakcji okolic są oczywiście plantacje kawowe. Ja odwiedziłam Finca Don Eduardo (nazwa finca oznacza małą, nieprodukującą na masową skalę plantację, których to w tym regionie jest zatrzęsienie), położoną ok. 15 minut pieszo od centrum Salento. W czasie zwiedzania plantacji możemy nie tylko zobaczyć, jak rośnie kawa, ale też dowiedzieć się jak przebiega proces powstawania gotowej do spożycia kawy – jak się zbiera, suszy i wybiera najlepsze ziarna kawy, które następnie będziemy mogli sami uprażyć i zmielić, by następnie spróbować aromatycznego naparu.

Esencją wyjazdu jest wizyta w Valle de Cocora, dolinie słynącej z najwyższych palm na świecie – Palma de Cera (palma woskowa), osiągających do 60 metrów wysokości. Dolinę warto nie tyle zobaczyć, co zrobić sobie tu co najmniej kilkugodzinny trekking. Zaczynamy na wysokości ok. 1800 metrów, najpierw idziemy wzdłuż doliny, by następnie, przekraczając kilka razy prowizorycznymi mostkami rzekę, zacząć podchodzenie pod górę, w stronę Rezerwatu Acaime, gdzie możemy odpocząć, obserwując latające wokół chatki (zwanej też Casa de los Colibries) kolibry i biegające tu urocze koati.

Lepsze jednak czeka jeszcze wyżej, w okolicy Finca de la Montaña, położonej na prawie 3000 metrów. Podejście jest dość męczące, ale widoki wynagradzają trud. Z okolic posiadłości roztaczają się świetne widoki zarówno na sporą część doliny, jak i na okoliczne góry (jesteśmy już bowiem blisko górskiego Parku Narodowego Los Nevados). Schodząc w dół doliny (na szczęście, żeby nie było nudno, prowadzi stąd alternatywna do tej, którą przyszliśmy droga), widoki są nawet jeszcze lepsze. Rosnące wszędzie palmy faktycznie są niesamowicie wysokie, a soczyście zielona dolina wydaje się zarówno swojska, jak i egzotyczna. W końcu nie bez powodu jest jednym z obowiązkowych punktów na trasie zwiedzania Kolumbii.

Informacje praktyczne:

  • By dostać się w okolice Salento powinniśmy dojechać najpierw do miasta Armenia, stolicy departamentu. Przejazd z Bogoty do Armenii kosztuje ok. 40-50 tys. COP (ok. 50-60 zł) i trwa ok. 7-8 godzin. Jedną z najbardziej polecanych firm jest Bolivariano. Z dworcu w Armenii do Salento busy odjeżdżają co ok. pół godziny. Jeśli natomiast jedziemy z Medellin (ok. 6-7 godzin, Flota Occidental), dobrze poprosić kierowcę o wysadzenie nas na rozwidleniu drogi do Salento, skąd możemy następnie „złapać” autobusy jadące do Salento (oszczędzamy w ten sposób ok. godziny).
  • W Salento opcji noclegowych jest bardzo dużo, bez problemu znajdziemy więc na miejscu coś w odpowiadającym nam standardzie. Ja nocowałam w uroczym hostelu Colibries (podobno zmienił nazwę na La Casona), gdzie za łóżko w pokoju wieloosobowym płaciłam 20 000 COP (ok. 26 zł), a jako że było po sezonie okazało się, że cały pokój miałam dla siebie. Dobrą opcją może być też dość popularny, ładnie położony hostel Plantation House. Decydują się na nocleg w tym miejscu za zwiedzanie zaprzyjaźnionej plantacji Don Eduardo zapłacimy tylko połowę ceny.
  • Zwiedzanie plantacji razem z 2-3-godzinnym oprowadzaniem w języku hiszpańskim lub angielskim (tzw. coffee tour) to koszt ok. 10-30 tys. COP. Poza odwiedzoną przeze mnie fincą podobno b. dobrą „wycieczkę” oferuje Finca El Ocaso, położona ok. godzinę spacerkiem od Salento.
  • Aby dostać się do Valle de Cocora powinniśmy złapać wcześnie rano dżipa z głównego placu w Salento (dokładne godziny odjazdu warto potwierdzić dzień wcześniej).
Reklamy

11 komentarzy do “Szukając najlepszej kawy w Kolumbii

  1. Dzięki za ten wpis, akurat wybieram się do region cafetera w listopadzie! Czy masz może jakieś sugestie odnośnie dojazdu z Medellin? Np. jest sens wynająć samochód?

    Lubię to

    • Z Medellin jechałam autobusem Flota Occidental. Autobus jedzie do Armenii, ja poprosiłam o wysadzenie mnie na skrzyżowaniu do Salento (jakieś pół godziny drogi przed Armenia), skąd złapałam busa do Salento. Jeśli chodzi o wypożyczenie samochodu, to niestety nie wiem, jak to w Kolumbii wygląda, gdyż podróżowałam sama…

      Lubię to

    • Juan Valdez – prawda, b. dobra kawa, ale to jednak sieciówka… No i po pierwsze nie w każdym mieście jest, a po drugie spodziewałabym się, że Kolumbii poza sieciówkami też bez problemu znajdziemy dobrą kawę 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s