W autobusie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy

IMG_0822.2W autobusie miejskim w Peru, właściwie w jakikolwiek dzień, nudzić się nie będziesz. Gdy autobusowy pomocnik-krzykacz potwierdzi Ci w końcu, że dany autobus jedzie do miejsca, do którego chcesz dojechać i gdy do autobusu już wsiądziesz (o tutejszych rozkładach, a raczej ich braku więcej tu), atrakcji nie zabraknie.

Po pierwsze, czekają różnorodne występy artystyczne:

  • Koncerty muzyki ludowej – a to pan z selwy grający na bliżej niezidentyfikowanych instrumentach, a to inne zespoły indiańskie
  • Koncerty rockowe – gitara to jeden z częściej spotykanych autobusowych instrumentów
  • Koncerty hip-hopowe – te bywają całkiem niezłe. W autobusie słyszałam już m.in. peruwiańską wersję Molesty, jak i freestyle, gdzie każda ze zwrotek opowiadała o innym pasażerze autobusu (tak, jedna była nawet o mnie ;))
  • Pieśni najróżniejsze – bywają pieśni prawie operowe, bywa coś zbliżonego do disco polo, ale dominuje tutejszy pop.
  • Recytacje wierszy i monodramy – najbardziej urzekła mnie ponad 15-minutowa opowieść o skomplikowanych perypetiach i rozkminach życiowych alter ego młodego chłopaka, który prezentując monodram swojego autorstwa zbierał środki na studia.

A jakby jednak się zdarzyło, że chwilowo żadnego artysty nie będzie pod ręką, możemy liczyć na niezawodnego kierowcę, który z pewnością uraczy nas swoim zestawem puszczanych na cały regulator hitów – czasem będzie to salsa, czasem reggaeton, a zwykle najnowsze przeboje radiowe.

A gdybyśmy właśnie mieli ochotę na zakupy? Możemy dokonać ich, nie wychodząc z autobusu:

  • Głodny? Już podchodzi pani sprzedająca batony, ciastka i inne słodkości. Wszystko za 1 sol. Swoją drogą, słodycze dość często zdarza mi się kupować w autobusie, gdyż i wybór bywa spory, i zwykle są tańsze niż w sklepie. Jeśli jednak wolimy coś na słono, na pewno też uda się coś znaleźć – empanady, kanapki albo inne, nieznane nam miejscowe specjały.
  • A może przyda Ci się książka, żeby podróż w stojącym w korku busie tak bardzo się nie dłużyła? Panie będące chodzącymi księgarniami oferują kryminały, wiersze czy książki dla dzieci. Wszystko oczywiście poprzedzone informacją, jak ważne są książki, a szczególnie te będące właśnie w sprzedaży, w naszym życiu.
  • Może jednak przyda Ci się latarka albo długopis? Do wyboru, do koloru.

Żeby było ciekawiej, sprzedaż właściwie zawsze zapowiedziana jest wyczerpującym opisem wyjątkowości danego produktu. Każde ciastko, każdy cukierek jest tym najlepszym, jaki można dostać. I tym idealnym akurat na tę porę dnia, w której się znajdujemy. Nie może zabraknąć przy tym również chwytającej za serce informacji o ciężkiej sytuacji życiowej osoby sprzedającej. Zdarzają się co prawda i tacy, którzy opowiadają jedynie smutne historie swojego życia, prosząc o wsparcie i nie sprzedając ani nie prezentując niczego, ale należą oni do rzadkości.

Oczywiście sporo zależy tu od rodzaju autobusu. Jest w Limie taka specjalna linia bardziej nowoczesnych autobusów (zwana Metropolitano), do których, żeby wsiąść potrzebujemy kart miejskich, i w nich raczej za dużo się nie dzieje. W stolicy dominują jednak należące do prywatnych firm linie autobusów i mikrobusów, w których to atrakcji co niemiara i do których na prawie każdym przystanku wsiada albo jakiś artysta, albo jakiś sprzedawca.


Nie we wszystkich krajach Ameryki Łacińskiej bywa w autobusach tak ciekawie. W Brazylii, Argentynie, a nawet Kolumbii jest bardziej kulturalnie. W Boliwii za to może być jeszcze bardziej egzotycznie. Co kraj, to autobusowy obyczaj :).

IMG_0823IMG_0815

Reklamy

1 komentarz do “W autobusie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy

  1. […] W końcu wskakuję do autobusu. Czasem mam szczęście i jakieś miejsce się dla mnie znajduje, innym razem stoimy upchani jak sardynki, a niezawodny „cobrador” mobilizuje ludzi do ustawienia się tak, żeby udało się wcisnąć jeszcze więcej osób. Zdarza się i tak, że muszę z tym autobusowym naganiaczem wykłócić się o cenę biletu. Ceny zależą od firmy autobusowej, od trasy, od naszego miejsca docelowego. Trzeba zawsze wiedzieć, ile rzeczywiście powinniśmy maksymalnie zapłacić i mieć odliczone drobne, żeby nie dać się „wrobić” cobradorowi, który by chciał skorzystać z naiwności gringo. Teraz już czeka mnie tylko godzina (co najmniej tyle czasu jedzie się ode mnie do centrum) z autobusowymi występami, sprzedawcami i innymi atrakcjami (więcej o tym, co się dzieje w tutejszych środkach komunikacji tutaj). […]

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s