Koronawirus w Ameryce Południowej, czyli kwarantanna w latynoskim stylu

Edit: poniższy tekst pokazuje stan na dzień 3.07.2020. Aktualnie (połowa sierpnia) wiele w kwestii kwarantanny się nie zmieniło, niektóre restrykcje złagodzono, inne znów zaostrzono (przykładowo: w Argentynie zakazano całkiem jakichkolwiek spotkań towarzyskich, w tym rodzinnych). To, co najbardziej się zmienia to liczba przypadków koronawirusa, która coraz szybciej rośnie.

Jeśli będąc w Europie było Wam ciężko przetrwać kwarantannę to zapewniam Was, że mogliście mieć gorzej. Kwarantanna w latynoskim stylu to zupełnie inna i o wiele bardziej skomplikowana historia. Koronawirus do Ameryki Łacińskiej trafił później niż do Europy, ale władze wielu z latynoskich krajów zdecydowały się na wprowadzenie restrykcyjnej kwarantanny właściwie w tym samym czasie co Europa. Mimo wielu ograniczeń i ciągłego przedłużania kwarantanny przypadków coronavirusa jest coraz więcej. Ameryka Południowa wciąż jednak twardo obstaje przy tym, że zamknięcie społeczeństwa w domach to najlepsze rozwiązanie, a czasem ma się wrażenie, że tutejsze kraje biorą udział w konkursie na najdłuższą (i najostrzejszą) kwarantannę na świecie. W większości z nich to już ponad 100 dni zamknięcia i na koniec się nie zanosi… Jak wygląda tutejsza kwarantanna z perspektywy mieszkających tu Polek?

Argentyńskie zamknięcie w moich oczach 😉

  • Jak aktualnie wygląda sytuacja z koronawirusem i kwarantanną?

W Argentynie pierwszy przypadek koronawirusa potwierdzono 7. marca, a kwarantannę wprowadzono już dwa tygodnie później przy minimalnej liczbie przypadków. Kwarantanna początkowo miała trwać dwa tygodnie, potem była wielokrotnie przedłużana, aktualnie wiadomo już, że będzie trwać co najmniej do 17 lipca. W tym czasie zmieniano jej zasady, wkraczano w kolejne etapy, zezwalano na kolejne aktywności, by potem znów je cofać. Jednym prowincjom zezwalano na więcej, innym na mniej, a społeczeństwo coraz bardziej zaczęło się w tym wszystkim gubić. W tym momencie patrząc na liczby wydawałoby się, że sytuacja z koronawirusem w Argentynie jest coraz gorsza: w ostatnich dniach potwierdzanych jest ponad dwa tysiące przypadków dziennie (stan na dzień 3. lipca). Warto wziąć jednak pod uwagę, że 95% z nowych przypadków przypada na stolicę i prowincję Buenos Aires.

  • Jakie były i są zasady tutejszej kwarantanny?

Kwarantanna jest podzielona na etapy. Na początku można było wychodzić tylko do najbliższego sklepu/apteki, zamknięte były miejsca użyteczności publicznej, nie pracowała większość instytucji i fabryk. Mogli pracować tylko ci, których praca została uznana za niezbędną i posiadający specjalne zezwolenie na przemieszczanie się. W pierwszych tygodniach zostało aresztowanych kilka tysięcy osób nieprzestrzegających kwarantanny (!) i zostało zarekwirowanych wiele samochodów osób przemieszczających się bez pozwolenia. Zdecydowana większość osób jednak starała się przestrzegać kwarantanny i jej głównego hasła promocyjnego „Quedate en casa” („Zostań w domu”).

Po prawie miesiącu totalnego zamknięcia zaczęto nieco rozluźniać pewne obostrzenia. W Cordobie, w której mieszkam umożliwiono krótkie wyjścia rekreacyjne, ale znów z mnóstwem ograniczeń: wychodzić można było na maksymalnie godzinę, tylko w konkretne dni (zależne od naszego numeru dowodu) i nie dalej niż 500 metrów od swojego domu. Nadal nie można było spotykać się z innymi osobami (nawet ze swoją rodziną).

W następnej kolejności otwarto większą część sklepów, salony fryzjerskie i kosmetyczne, w wielu prowincjach zezwolono na weekendowe wychodzenie na spacery, przejażdżki rowerowe i uprawianie niektórych sportów (oczywiście, tak jak wszystkie inne aktywności, w obowiązkowych maseczkach ;)).

Początek lipca to moment przełomowy. Podczas gdy duża część prowincji mogła wkroczyć już do potencjalnie ostatniego i najbardziej „luźnego” etapu kwarantanny (podczas którego otwierane są m.in. centra handlowe i restauracje), prowincja Buenos Aires cofa się… o wiele kroków, czyli wraca do pierwszego i najbardziej restrykcyjnego etapu kwarantanny, który oznacza nic innego jak kolejne tygodnie bez możliwości wychodzenia w domu. Do kiedy? Co najmniej do 17 lipca, ale może i dłużej, bo przecież jak mówi prezydent kraju „Kwarantanna będzie trwać tyle, ile musi trwać”

  • Jakie są reakcje społeczeństwa?

Na początku duża część osób widziała sens w kwarantannie i ją przestrzegała. W tym momencie kwarantanny przestrzega się już nie tyle z powodu strachu przed koronawirusem, co strachu przed policją. Mimo że teraz już bardziej niż aresztowanie grożą wysokie kary pieniężne, to wciąż za zorganizowanie nawet niedużego spotkania ze znajomymi można trafić do więzienia…

Takie ograniczanie wolności i generowanie strachu nie pozostaje obojętne dla społeczeństwa. Większość osób w Argentynie ma już zwyczajnie dość kwarantanny, coraz bardziej wątpiąc w sens wszystkich wprowadzanych tu ograniczeń i zwracając raczej uwagę na ich skutki dla i tak szwankującej gospodarki argentyńskiej. Olbrzymia rzesza osób w Argentynie została pozbawiona pracy (podobnie jak w innych krajach kontynentu tu też sporo osób żyje z nieformalnych zajęć, sprzedaży ulicznej itd.), wzrosła liczba osób żyjących w ubóstwie, wzrósł poziom przestępczości, zaczęły pojawiać się niepokoje społeczne i protesty w wielu miastach. Bon w wysokości 10000 ARS (ok. 140 USD!) dla osób niemogących wykonywać pracy nie jest w stanie pokryć wszystkich potrzeb, szczególnie, że ceny lubią tu rosnąć (ostatnie „dodrukowanie” pieniędzy raczej nie wpłynie zbyt dobrze na coraz większą inflację).

  • Jakie są kontrowersje związane z kwarantanną?

Mimo że niby w wielu regionach jest teraz nieco „luźniej” to w dalszym ciągu bez specjalnych pozwoleń nie można przemieszczać się ani poza swoje miasto, ani nawet dostać się do dalej położonych dzielnic. W Argentynie nadal nie funkcjonuje transport międzymiastowy (poza bardzo drogimi taksówkami i prywatnymi przewozami, których użycie i tak wymaga wspomnianych zezwoleń), nie wspominając o odwołanych wszystkich lotach i zamkniętych granicach. Myśląc, że będę mogła wykorzystać te miesiące na eksplorowanie pięknych górskich okolic Cordoby trochę się więc przeliczyłam…

A co ze spotkaniami towarzyskimi? Jedyne dozwolone z nich to spotkania rodzinne w gronie nie większym niż 10 osób i tylko w weekendy. Co z osobami, które nie mają rodziny i mieszkają same? Ewidentnie muszą spędzić kolejny miesiąc w… samotności.

Ostatnimi czasy w niektórych miejscach otwarto centra handlowe, ale na wejściu mierzona jest temperatura, a harmonogram wchodzenia zależy od numerów dowodów. Dodatkowo, mogą wejść do nich tylko osoby posiadające dowód wskazujący na miejsce zameldowania w danym mieście (obcokrajowcy, tacy jak ja mogą więc o tym zapomnieć). A co z osobami, którym wykaże się podwyższona temperatura? Jak głoszą plotki miejskie zostaną wysłane do domu pod nadzorem osób w skafandrach, a następnie zostanie im przeprowadzony test na koronawirusa. A testów na koronawirusa się ostatnio wszyscy boją…

Aktualnie gdy tylko w jakiejś dzielnicy czy w jakimś miasteczku potwierdzonych zostaje kilka przypadków koronawirusa, często podejmuje się decyzje na temat „zamknięcia” danego miasta czy danej dzielnicy i powrotu do pierwszej fazy (czasem wystarczą już dwa przypadki!). Decyzje te podejmowane są często jedynie na podstawie tzw. „szybkich testów”.

Imprezy Cordoba Argentyna (1 of 1)
Imprezy, które nigdy się nie odbyły…

Podsumowując, kolorowo nie jest, ale… mam szczęście, że jestem nie w bardzo kwarantannowym Buenos Aires, a w Cordobie. Tu przynajmniej widać już życie na ulicach i już bez strachu przed skontrolowaniem przez policję. Mogę jeździć na rowerze, pić yerba mate w parku (choć oczywiście powinnam to robić we wciąż obowiązkowej maseczce ;)). I… wieść gminna niesie, że w przyszłym tygodniu otworzą bary i restauracje (podobno też w maseczkach i z szeregiem innych obostrzeń). Do pełni szczęścia będzie mi brakować tylko możliwości wydostania się z Cordoby… Wiecie natomiast, czego brakuje najbardziej mieszkańcom Cordoby? Imprez! Wydaje się, że miastu słynącego na cały kraj ze swoich imprez to właśnie ich brak szczególnie daje się we znaki ;).

O Argentynie opowiadała:

Ja :), czyli Paulina Lewandowska, od lutego mieszkająca w argentyńskiej Cordobie

Chilijska kwarantanna w oczach Agi

  • Jak wygląda sytuacja z koronawirusem i kwarantanną w Chile?

W Chile pierwsze obostrzenia wprowadzane były w marcu, podjęto wówczas strategię wprowadzania kwarantanny na danym obszarze w zależności od sytuacji epidemiologicznej, w jakiej się on znajdował. W marcu wprowadzono również godzinę policyjną w godz. 22 – 5 rano. Sytuacja w poszczególnych regionach, a nawet dzielnicach była wówczas ruchoma, kwarantanna była wprowadzana i odwoływana  w zależności od rozwoju sytuacji. Wprowadzony został obowiązek noszenia maseczek i zachowania odstępu pomiędzy osobami.

Chile zdawało się radzić sobie z epidemią stosunkowo dobrze, charakteryzowało się wówczas niewielką, w porównaniu z innymi krajami,  śmiertelnością  oraz niewielkim wzrostem zakażeń. Coraz więcej dzielnic uwalnianych było od kwarantanny i pojawiły się pierwsze zapowiedzi powrotu do normalności. Widać to było również na ulicach, zdecydowana większość maseczki nosiła już wówczas z obowiązku, a ładna pogoda sprzyjała spotkaniom towarzyskim i spędzaniu czasu na powietrzu. Szybko jednak okazało się, że na świętowanie zwycięstwa nad wirusem okazało się przedwczesne i nastąpił nagły wybuch zakażeń, z 500, po tysiąc dziennie, później 2 tysiące, 3 tysiące, 5 tysięcy itd. 80% nowych przypadków koncentrowało się już wówczas w Santiago i Regionie Metropolitarnym. Kontrowersje wzbudzało to, że osoby zakażone po 2 tygodniach uznawane były za zdrowe nawet bez przeprowadzenia kolejnego testu. Dopiero w ostatnim tygodniu sytuacja w Chile uległa nieznacznej poprawie i zaczęła nieco spadać liczba zakażeń.

  • Jakie były i są zasady tutejszej kwarantanny?

W połowie maja podjęta została decyzja o wprowadzeniu kwarantanny całkowitej w stolicy kraju i obszarze przyległym. W Chile w dzielnicach objętych kwarantanną chcąc wyjść z domu każdorazowo trzeba rejestrować się na stronie wirtualnego komisariatu i wnioskować o pozwolenie rejestrując się swoim numerem dowodu osobistego. Pozwolenie można było uzyskać na przykład na wyjście na zakupy (maksymalnie 3 godziny, 2 razy w tygodniu), z psem (30 minut), dostarczenie żywności osobom starszym, wizytę u lekarza itd. Maksymalna liczba zezwoleń w maju ograniczona została do 5 tygodniowo na osobę,  a od połowy czerwca przysługują nam już tylko… 2 wyjścia tygodniowo, niezależnie od motywu. Pomimo obostrzeń i coraz większej liczby mieszkańców objętych kwarantanną liczba zakażeń nie ulegała zmniejszeniu. Pojawiły się nawet pomysły hibernacji Santiago, czyli całkowitego zakazu wyjścia z domu (nawet do sklepu czy z psem) na 2 tygodnie. Ostatecznie nie zdecydowano się jednak na tak radykalne rozwiązanie.

  • Jakie są reakcje społeczeństwa?

Społeczeństwo, zwłaszcza w Santiago jest już bardzo zmęczone, sytuacja ekonomiczne jest coraz cięższa. Od marca większość drobnych firm jest w bardzo ciężkim stanie, a znaczna część ludności już straciła pracę bądź też ich pensja została czasowo zamrożona. Epidemia ciągnie się już od marca, a z domów praktycznie nie możemy wychodzić już dwa miesiące. Reakcje są zróżnicowane. Są osoby, które wychodzą niezależnie od  konsekwencji, firmy w celu ratowania swojej działalności starają się załatwiać pozwolenia dla swoich pracowników. Jest spora część stosująca się do zaleceń, są też jednak osoby, które nie potrafią się obejść bez codziennego spaceru po świeże pieczywo, czy imprezy w piątek wieczorem, pomimo iż może się to spotkać z surową karą i konsekwencjami. Zdarzają się również przypadki osób zarażonych bądź czekających na wyniki badań, które przyłapane zostały na wyjściu do pracy czy do sklepu.

Santiago de Chile

O Chile opowiadała:

Agnieszka Bartczak, od kilku lat mieszkająca w Santiago de Chile

Boliwijska kwarantanna w oczach Kasi

  • Jak aktualnie wygląda sytuacja z koronawirusem w Boliwii?

W Boliwii sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. Służba zdrowia nie może poradzić sobie z nadmiarem chorych, kilka dni temu pojawiła się informacja o kilku osobach zmarłych na Covid na chodniku przed szpitalem. Służba zdrowia jest bardzo źle wyposażona. Na dzień 3. lipca 11-milionowa Boliwia liczy 35 tysięcy zakażeń i ponad 1000 ofiar. Warto tu też zaznaczyć, że lwia część zachorowań skupia się na nizinach i w Amazonii. Dlatego też każdy departament podlega innym zasadom kwarantanny. Już od jakiegoś czasu eksperci badają wpływ dużych wysokości (powyżej 3500 m n.p.m) na rozprzestrzenianie się wirusa. Zauważono, że w regionach andyjskich i tybetańskich jest stosunkowo bardzo mało zakażeń. Przypisuje się to silnym działaniom promieni UV, ale i genetycznym uwarunkowaniom ludzi żyjących na takiej wysokości i przyzwyczajonych do niskiego poziomu tlenu we krwi.

  • Jakie są zasady boliwijskiej kwarantanny?

Boliwia koronawirusBoliwia wprowadziła jedne z najbardziej restrykcyjnych środków, jeśli chodzi o kwarantannę. Jak tylko pojawił się pierwszy przypadek, Boliwia całkowicie zamknęła wszystkie granice. W połowie marca wprowadzono restrykcyjną kwarantannę – można było wychodzić raz na tydzień (wg numerku dowodu tożsamości), pon-pt do godziny 12, tylko po to, aby zrobić najpotrzebniejsze zakupy. Zakaz wychodzenia dla dzieci i osób powyżej 65 roku życia. Z całej rodziny wychodzić może tylko jedna osoba. Tą kwarantannę poluzowano m.in. w La Paz po prawie 3 miesiącach – teraz wychodzić można 2-3 razy w tygodniu do godziny 17. W weekendy całkowity zakaz wychodzenia i ruchu drogowego. Co kilka przecznic na rogach ulicy stoi wojsko i sprawdza dowody tożsamości. Grozi grzywna, a na początku był nawet areszt. We wszystkich większych sklepach bada się temperaturę, i jest całkowita dezynfekcja (rąk i ubrania). Codziennie około 17-18 głównymi ulicami miasta przejeżdża korowód policji i wojska nawołującego przez głośniki, by wracać do domów.

Niektóre zasady kwarantanny są paradoksem, jak np. nakaz używania rękawiczek w pewnych miejscach – np. przez kasjerów czy sklepikarzy ulicznych. Widuję więc ludzi w rękawiczkach pokrytych kilkudniowym brudem, podziurawionych – i z pewnością nigdy niemytych. To daje o wiele większe ryzyko zarażenia niż częste mycie własnej skóry.

  • Jakie są reakcje społeczeństwa?

Z jednej strony społeczeństwo jest bardzo zdyscyplinowane – wszyscy bez wyjątku noszą maseczki w przestrzeniach publicznych, z myciem rąk trochę gorzej – z drugiej strony już od dawna trwają niepokoje społeczne, w niektórych miejscach ostrzejsze protesty, blokady dróg i starcia z policją. Najbardziej protestują ludzie biedniejsi, a takich jest większość, którzy zajmują sektor tzw. ekonomii nieformalnej, i którzy żyją z dnia na dzień, prowadząc swoje małe biznesy na ulicach. Pandemia zastała ich bez żadnych oszczędności, bez środków do życia. Mówi się, że więcej ludzi umrze z głodu przez koronawirusa, a nie z powodu samego zakażenia. Rząd oświadczył, że będzie dopłata około 50% dla wszystkich na rachunki i czynsz za pierwsze miesiące kwarantanny, zapewnia też bony żywnościowe, jednak to zdecydowanie za mało dla wielu rodzin.

Ludzie już od dawna zaczynają przeczuwać, że ta kwarantanna niewiele daje. Rząd, który obiecywał przygotować szpitale w czasie kwarantanny, nie zrobił nic. Widuje się zdjęcia lekarzy zabezpieczonych najcieńszym płaszczem przeciwdeszczowym, z ręcznie szytymi maskami, bez jakiegokolwiek sprzętu.

O Boliwii opowiadała:

Kasia Stachyra, w Boliwii mieszkająca niecały rok, tydzień temu udało się jej szczęśliwie wrócić do Polski (co w sytuacji odwołanych lotów komercyjnych wcale łatwe nie było).

1 komentarz do “Koronawirus w Ameryce Południowej, czyli kwarantanna w latynoskim stylu

Odpowiedz na M.D. Moymirski Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s