Zapiski z Dominikany

Czy faktycznie Dominikana to tylko plaże i luksusowe hotele? Czy odnajdą się w nim podróżujący z plecakiem? Jacy są mieszkańcy Dominikany? Kilka moich spostrzeżeń z Dominikany poniżej :).

Las Terrenas (1 of 1) — kopia

Dominikana to nie tylko plaże i hotele

I przed przylotem na Dominikanę, i już w trakcie pobytu, słyszałam od wielu „znawców tematu”, że Dominikana to tylko luksusowe resorty, plaże i nic więcej specjalnie ciekawego, więc totalnie nie ma czym się zachwycać. Coś mi się zdaje, że ci specjaliści albo tam nie byli, albo faktycznie spędzili cały pobyt w Punta Cana – najpopularniejszym kurorcie na wyspie. Ja z wrodzonej przekory do Punta Cana nie zawitałam, więc „moja Dominikana” nie jest luksusowa i aż tak turystyczna. Fakt, że byłam przez chwilę w miejscach, które są wśród turystów popularne, jak Cabarete i Las Terrenas, ale te miejscowości nie są to aż tak zdominowane przez hotele i mają bardzo widoczną swoją lokalną twarz (wystarczy odejść parę metrów od turystycznych uliczek). Większość czasu spędziłam jednak w mało popularnych wśród gringos miasteczkach, poznając miejscową kulturą i tradycję (między innymi w trakcie niezwykle kolorowego karnawału). Miałam też okazję zachwycić się tutejszą przyrodą – zielonymi wzgórzami, wodospadami i pustymi plażami.

Dominikana to dobre miejsce na podróże z plecakiem

Sądzicie, że Dominikana nie jest krajem dla backpackersów? Nic bardziej mylnego! Po Dominikanie podróżuje się prosto i przyjemnie. Do większości miejsc dotrzemy bez większych problemów miejscową komunikacją – czy to z którymś z większych przewoźników (główne firmy: Caribe Tours i Metro) czy mini-busami, kursującymi na krótszych trasach. Nawet jeśli teoretycznie do jakiejś atrakcji turystycznej nie ma transportu, zwykle okazuje się, że możemy tam dotrzeć wysiadając gdzieś na trasie (mniejsze busy zwykle zatrzymują się „na żądanie”). Co więcej, bardzo sprawnie działa na wyspie autostop – w moim przypadku średni czas czekania wynosił minutę ;). Na Dominikanie znajdziemy też tanie hostele czy pensjonaty. I przede wszystkim – bardzo dobrze działa Couchsurfing, więc bez większych problemów możemy też znaleźć nocleg u miejscowych.

Dominikana to przemili ludzie

A dlaczego warto spędzać z miejscowymi? Mieszkańcy Dominikany to jedni z bardziej sympatycznych Latynosów, jakich spotkałam – niezwykle pomocni i gościnni. Za każdym razem, gdy kogoś się o coś pytałam, dostałam znacznie większą pomoc niż bym oczekiwała. Osoby, które mnie przyjmowały starały się też pokazać mi jak najwięcej z dominikańskiej kultury. Miałam również okazję spędzić jeden z ważniejszych tu dni – Dzień Niepodległości z miejscową rodzinką i przekonać się, jak bardzo zależy im na właściwych ugoszczeniu przyjezdnych.

Mieszkańcy Dominikany z wyglądu nie przypominają „typowych” Latynosów

Na Dominikanie zapomnijcie o Waszym wyobrażeniu Latynosa. Bo w sumie czy istnieje „typowy” Latynos? Mało kto ma tu urodę w typie Ricky Martina czy Shakiry. A przynajmniej pod względem koloru skóry. Zdecydowana większość Dominikańczyków jest ciemnoskóra. A przynajmniej za taką pewnie my byśmy ich uznali, bo miejscowi nie zawsze to przyznają. Większość mieszkańców ma korzenie afrykańskie, będąc potomkami niewolników sprowadzonych dawno temu na wyspę. W odróżnieniu od krajów takich jak Peru czy Meksyk, tu pierwotna ludność została doszczętnie „wybita” wraz z przybyciem na wyspę Europejczyków. Miejscowi są więc przede wszystkim mieszanką afro-europejską (z dominacją tej pierwszej).

Chcesz być jak Domikańczycy? Chodź w dżinsach i zadbaj o brodę!

Może i pod pewnymi względami ciężko do miejscowych się upodobnić (choć pojedynczy Domikańczycy o europejskim wyglądzie też się zdarzają), ale o stylówę dominikańską już łatwiej ;). Pierwsza fundamentalna kwestia dla mężczyzn: broda. Na Dominikanie niezwykle popularne jest eleganckie strzyżenie sobie brody. Praktycznie nikt nie robi tego w domu, tylko u fryzjerów (co z resztą jest tu znacznie tańsze niż w Polsce). Broda musi być króciutko i idealnie prosto przystrzyżona. Druga kwestia: ubiór. Ponad 30 stopni, więc logicznym dla Ciebie byłoby założenie szortów/krótkiej spódniczki? Proszę bardzo, ale w takim przypadku Twój strój od razu krzyczy: „Jestem gringo!”. Jedną z rzeczy, która mnie bardziej zdziwiła było to, że nieważne, jak gorąco by było, miejscowi ciągle chodzą w dżinsach. Podczas gdy w wielu innych krajach latynoskich szorty czy spódniczki są dużo bardziej powszechne, Dominikańczyków prawie cały czas widzimy w długich spodniach. Nawet na imprezach spódniczki nie są zbyt popularne. Gorzej! O dziewczynie, która miała na sobie obcisłą sukienką od razu usłyszałam od znajomych, że to na pewno „puta” (wulg. dziwka).

Dominikana to niestety też młode dziewczyny ze starszymi gringos

I tu dochodzimy do gorszego elementu dominikańskiego krajobrazu. Na Dominikanie niestety seksturystyka jest dość powszechna, co zauważalne jest w niektórych nadmorskich miasteczkach, gdzie leciwi gringos (Amerykanie czy Europejczycy) paradują za rękę z 20-letnimi, bardzo ładnymi (bo trzeba przyznać, że miejscowe brzydkie nie są) dziewczętami. Podobno znalezienie sobie tu miejscowej trudne nie jest, bo słyszałam nawet od jednego z przyjezdnych, że zdarzało mu się być podrywanym przez tutejsze dziewczyny, co ostatecznie kończyło się prośbą o wsparcie finansowe (!).

Zapomnij o piłce nożnej! Tu rządzi baseball!

A wracając do przyjemniejszych, sportowych tematów. Dominikana, w odróżnieniu od wielu innych krajów latynoskich, nie kocha piłki nożnej. Tu już nikomu nic nie mówiło moje nazwisko (w innych krajach Latino ciągle słyszę pytanie: Czy słynny Lewandowski to moja rodzina?). Tu zdecydowanie popularniejszy jest baseball. Ciężko dostrzec lokalne dzieciaki grające w nogę, ale w baseball już jak najbardziej. A gdy tylko są jakieś ważniejsze rozgrywki ulice zamierają, a wszyscy spotykają się w barach i domach na wspólne oglądanie.

Dominikana to taniec, karnawał i dużo rumu

Tu oczywiście nie ma zdziwienia, że Karaiby = zabawa. Na imprezach zatańczymy merengue (wywodzące się z Dominikany), bachatę i salsę. Jednocześnie jak w każdym innym latynoskim kraju najwięcej na ulicy słychać dość wulgarnego reggaetonu („Despacito” już dawno niemodne, ale inne podobne piosenki, jak najbardziej), sporo jest też imprez, gdzie nic poza reggaetonem nie leci. Spotkani miejscowi naśmiewają się z tej muzyki, mówiąc, że bezsensowna, agresywna i ich denerwuje, a potem i tak bujają się do niej i śpiewają kolejnego wersety z owych niezbyt ambitnych piosenek. A kiedy bawią się najwięcej? Oczywiście w trakcie Karnawału, który trwa tu przez cały luty. Co się na wtedy pije? Jak całe Karaiby, Dominikana stoi rumem. A Dominikańczycy oczywiście twierdzą, że to właśnie ich rum (tu najczęściej padała nazwa Barceló) jest najlepszy na świecie.

Dominikana to trudny hiszpański

Jak to w krajach latynoskich, i na Dominikanie prostsze jest życie, gdy znamy hiszpański. Jeśli jednak znając hiszpański z Hiszpanii czy choćby takiej Kolumbii myślisz, że ten z Dominikany nie będzie Ci sprawiał problemów, możesz się trochę mylić. Wymowa na Dominikanie, podobnie jak np. w Portoryko, może być nieco mniej zrozumiała. Warto mieć na uwadze, że miejscowi i mówią bardzo szybko, i uwielbiają wszystko skracać. Dlatego też praktycznie zawsze omija się „s” (dlatego powiemy „mo’quito” zamiast „mosquito”), a w niektórych przypadkach też „d” („cuida’o” zamiast „cuidado”). Co więcej, „r” czyta się czasem jak „h” (zamiast „respecto” słyszymy „Hespecto”, zamiast „carro” – „caHHo”), a do tego często zamieniają „r” na ” (zamiast „suerte” słyszymy „sueLte”). Czy trudno zatem się tu dogadać? Jeśli się zapoznamy z tymi regionalnymi różnicami i nauczymy kilku lokalnych słówek, to nie jest źle ;). Już ogarnięcie pytania „Que lo que?” (dominikańskie „Co słychać?”) otwiera serca miejscowych i sprawia, że zostajemy uznani za „swoich” :D.

Dominikańczycy niezbyt lubią Haitańczyków

O ile rasizm wśród miejscowych nie jest jakoś bardzo widoczny, o tyle ich stosunek do Haitańczyków jest dość średni. Dominikańczycy dzielą z Haitańczykami jedną wyspę, i, jak to przystało na sąsiadów, średnio się lubią. Haiti jest znacznie biedniejsze od Dominikany, nie ma więc co się dziwić, że sporo Haitańczyków przyjeżdża do Dominikany w poszukiwaniu szczęścia i nieco lepszego życia. I jak to często bywa w podobnej sytuacji, część Dominikańczyków twierdzi, że przyjezdni zabierają im pracę (choć nie jest to zwykle najbardziej pożądana praca) i nie asymilują się (sporo z nich nie mówi zbyt dobrze po hiszpańsku i trzymają się ponoć głównie we własnym gronie). Stosunki bywają więc czasem napięte.


Jeśli wybieracie się na Dominikanę, zapoznajcie się też z poniższymi wpisami:

Reklamy

3 komentarze do “Zapiski z Dominikany

    • Aktualnie jestem w Meksyku i na szczęście jeszcze kieszonkowców nie spotkałam 😉 Ale wiadomo, że w całej Ameryce Łacińskiej trzeba bardziej uważać niż w Europie. Na Dominikanie też trochę mnie straszono napadami i kradzieżami i lepiej w autobusach nie wyjmować komórki, ale generalnie czułam się dość bezpiecznie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s