Portoryko praktycznie

Portoryko jest jedną z większych karaibskich wysp. Mimo tego, że jest to terytorium zależne USA, pozostaje miejscem bardzo latynoskim. Jednocześnie ma do zaoferowania turyście całkiem sporo: piękne plaże, góry, wodospady, kolonialną zabudowę i bogate życie nocne.

Poniżej znajdziecie porcję informacji praktycznych dotyczących podróży do Portoryko.

Vieques (5 of 1) — kopia

Jak się dostać

Bez problemu możemy dostać się tu z USA – tanie loty znajdziemy z Miami i Nowego Jorku (ok. 250-400 zł w jedną stronę). Wygodniejszym rozwiązaniem może być jednak bezpośredni lot z Frankfurtu linią Condor, gdzie na promocji możemy dolecieć do San Juan od ok. 200 Euro w jedną stronę.

Formalności

Przy wjeździe do Portoryko obowiązują takie same zasady jak przy wjeździe do USA, co oznacza, że musimy posiadać wizę USA.

Szczepienia

Brak szczepień obowiązkowych. Zalecane są te na: WZW A i B, dur brzuszny, BTP (błonnica, tężec, polio).

Waluta i ceny

Obowiązującą walutą w Portoryko jest dolar amerykański. Najlepiej przywieźć więc ze sobą dolary, gdyż wymiana euro czy innej waluty często jest niekorzystna (jeśli jednak będzie taka potrzeba, w centrach większych miast bez problemu znajdziemy kantor). W większości miast i miasteczek znajdziemy też bankomaty. Nie ma też zwykle problemu z płatnościami kartą.

Portoryko jest niestety dość drogie. Ceny są zdecydowanie amerykańskie. Warto też wiedzieć, że podane ceny zwykle są bez podatku.

Ceny przykładowych produktów poniżej:

– obiad w knajpie – średnio ok. 10-14 dolarów

– zestaw w fast foodzie – ok. 4-5 dolarów

– cappuccino w kawiarni – ok. 3 dolarów

– duża kanapka śniadaniowa – ok. 2-3 dolarów

– piwo w barze – ok. 2-3 dolarów

– drink (np. mojito) w barze – od ok. 5 dolarów (przy happy hours) do ok. 10 dolarów

– woda w sklepie – ok. 1 dolara

– puszka coca-coli – ok. 1 dolara

Kiedy jechać

W Portoryko przez cały rok jest bardzo ciepło, czy wręcz gorąco. Najlepszą porą na podróż będzie jednak nasza zima (ok. grudnia-marca), kiedy to temperatury są nieco niższe (ok. 26-28 stopni ;)), a jednocześnie nie ma zagrożenia huraganami. Dość częste są ulewne deszcze, które na szczęście nie trwają zwykle zbyt długo. Najgorszym momentem na wybranie się do Portoryko jest okres od sierpnia od października, kiedy to prawdopodobieństwa wystąpienia huraganów jest największe.

Ja odwiedziłam Portoryko w lutym i mimo tego, że był to teoretycznie wysoki sezon, było dość pusto, co związane może być ze spadkiem ruchu turystycznego po huraganie Maria. Uspokajam jednak: skutki huraganu są widoczne, ale nie utrudniają podróżowania po wyspie.

Gdzie spać

Ceny noclegów też są wysokie. W San Juan i niektórych popularniejszych miasteczkach znajdziemy hostele, gdzie za łóżko w dormitorium zapłacimy ok. 20-25 dolarów. Niestety w wielu miejscach hostele nie istnieją i pozostają nam do wyboru jedynie hotele, gdzie ceny za pokój dwuosobowy zwykle wynoszą ponad 100 USD. Nieco tańszą opcją jest airbnb.

Ja na szczęście nie musiałam w Portoryko korzystać z hosteli czy hoteli, bo świetnie działa tu Couchsurfing, dzięki któremu udało mi się poznać ludzi z różnych części wyspy.

Gdzie jeść

Kuchnia portorykańska jest mieszanką kuchni karaibskiej, kreolskiej, latynoskiej i amerykańskiej. Mimo że jest kilka ciekawszych dań, to jednak najpopularniejszy zestaw obiadowy to latynoski standard: ryż, fasola, kurczak (najbardziej polecam kurczaka w słodkim sosie – salsa criolla). Popularnym dodatkiem są też tostones – placuszki z platanów (zielonych, surowych bananów). Warto spróbować też tostones rellenos, czyli wypełnionych mięsem, rybą albo owocami morza. Na wybrzeżu polecam oczywiście dania z ryb i owoców morza, choć trzeba się liczyć z tym, że są one zwykle droższe od innych potraw. Klasyczną portorykańską potrawą, którą powinniśmy spróbować jest mofongo (coś na kształt puree z platanów), które może być podawane z rybą, owocami morza albo mięsem.

Na obiad najbardziej opłaca się kupować zestawy lunchowe (menu del dia). Niestety w większości miejsc w San Juan nawet one są drogie i kosztują zwykle od 8 dolarów. Poza stolicą możemy gdzieniegdzie znaleźć zestawy obiadowe za ok. 4-5 dolarów.

Jak się przemieszczać

Poruszanie się po Portoryko to trudny temat, gdyż… komunikacja międzymiastowa praktycznie tu nie istnieje. Jest kilku prywatnych przewoźników, działających pomiędzy głównymi miastami, jednak koszty są dość wysokie. I tak np. aby dostać się z San Juan do Yauco na południowym zachodzie wyspy zapłacimy 35 USD (tyle samo zapłacimy, jeśli wysiądziemy gdzieś na trasie). Głównym przewoźnikiem jest tu Linea Yauco i aby umówić się na przejazd trzeba do nich wcześniej zadzwonić (odbierają pasażerów z domu). O dziwo trochę łatwiej podróżuje się na krótkich dystansach, bo z większości większych miast kursują busiki do pobliskich wsi i miasteczek.

Oczywiście opcją zawsze może być autostop, z którego ja akurat tu nie korzystałam i o którym słyszałam, że działa tu dość słabo.

Jeśli chodzi o poruszanie się po mieście, to jest ono znacznie prostsze. Autobusy miejskie nie mają co prawda oficjalnych rozkładów, ale zwykle czas oczekiwania nie przekracza 15-20 minut i bez większych problemów dojedziemy nimi do większości miejsc w mieście. Przejazd kosztuje ok. 1 USD (zależnie od linii, bo tu też jest kilku prywatnych przewoźników ;)).

W mieście bez problemu znajdziemy też taksówki, ale miejscowi dużo bardziej polecają Ubera, który podobno jest nieco tańszy (choć nadal dość drogi).

Bezpieczeństwo

W Portoryko czułam się generalnie bardzo bezpiecznie – dużo bezpieczniej niż w innych znanych mi krajach latynoskich. Oczywiście jest kilka miejsc, do których nie powinniśmy się sami zapędzać, jak niektóre dzielnice San Juan (np. słynna La Perla), więc trochę rozsądku nie zaszkodzi ;). Podstawowym niebezpieczeństwem podobno są kradzieże kieszonkowe, przede wszystkim w autobusach czy w innych zatłoczonych miejscach, więc miejmy oczy dookoła głowy.

O ogólnych zasadach bezpieczeństwa w krajach latynoskich przeczytacie tu.

Połączenia/telefony/internet

Warto kupić miejscową kartę SIM, choć niestety, jak wszystko, i to nie jest tu zbyt tanie. Polecam firmę H20, która podobno jest najtańszą opcją. Za 20 USD miałam 1 GB Internetu miesięcznie i nielimitowane rozmowy i sms-y wewnątrz kraju.

W niektórych miejscach, jak np. kilka głównych placów San Juan jest też dostępne wifi. Jeśli potrzebujemy Internetu zawsze dobrą opcją może być udanie się do jednej z sieci fast food, gdzie wifi jest bez hasła.

O czym pamiętać

  • Standardem są gniazdka amerykańskie, należy więc mieć ze sobą adapter.
  • Portorykańczycy są bardzo przyjaznymi i otwartymi ludźmi i nieco mniej chaotycznymi niż Latynosi z innych krajów ;). Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że tu większość rzeczy jednak dzieje się na czas. Co było dla mnie też zaskakujące, w wielu miejscach nie jest akceptowalne negocjowanie, choć zawsze możemy próbować 😉
  • W Portoryko najłatwiej oczywiście porozumiewać się po hiszpańsku, warto więc nauczyć się chociaż podstaw. Jednocześnie, szczególnie w miejscach turystycznych, sporo osób mówi po angielsku (dużo więcej niż w innych znanych mi krajach hiszpańskojęzycznych).

Jeśli rozważacie podróż do Portoryko, przeczytajcie również:

Reklamy

1 komentarz do “Portoryko praktycznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s