I po co było jechać do Quito…

Quito (8)Quito jest takim miastem, odnośnie którego mam mieszane uczucia. To tam miałam pierwsze od przekroczenia granicy z Ekwadorem niemiłe przygody. Od razu po przybyciu do stolicy (po wcześniejszej wizycie na Galapagos i na ekwadorskim wybrzeżu) ze smutkiem stwierdziłam, że ludzie nie są tu nawet w połowie tak mili jak w cieplejszym regionach kraju. Zero serdecznej życzliwości, do której przyzwyczaiłam się wcześniej. A na dodatek, co i rusz zmierzanie się z nieco problematycznym i niezwykle długotrwałym przemieszczaniem się przez wybitnie długą metropolię.

Czytaj dalej

Reklamy

Spacerkiem przez centrum Limy

Lima, centrum (2)Historyczne centrum miasta to otoczone ładnymi budynkami uliczki, eleganckie place, mnóstwo kościołów, muzeów i innych zabytków, a do tego sporo tanich knajpek z dobrym jedzeniem.

Zwiedzanie wypada rozpocząć od Plaza de Armas, zwanego też Plaza Mayor, czyli głównego placu. To tu znajduje się Pałac Prezydencki, gdzie codziennie około południa możemy oglądać uroczystą zmianę warty, i gdzie co i rusz odbywają się jakieś parady i uroczystości. Tutaj też znajduje się ogromna katedra z pozostałościami samego Francisco Pizarro (polecam tanie zwiedzanie w ostatni piątek miesiąca za 1 sola).

Czytaj dalej