Zapiski z Kuby

Podobno Kubę się albo kocha, albo nienawidzi. Przed przyjazdem tu słyszałam mnóstwo sprzecznych opinii. Miłośnicy Kuby zachwycali się atmosferą, imprezami, architekturą i oczywiście samochodami. Inni skarżyli się na Kubańczyków. Jak twierdzili, nikt Ci tu nie pomoże bezinteresownie. Jechałam na Kubę nastawiona dość sceptycznie, a wyjechałam nastawiona pozytywnie. Nie wszystko mi się podobało, ale na pewno jest to kraj, który warto poznać. Jakie są moje spostrzeżenia po pobycie na Kubie?

Samochody Kuba (8 of 1) 2

Nie taki Kubańczyk straszny, jak go malują

Nie było tak, jak się nasłuchałam. Kubańczyk za wskazanie drogi nie chciał kasy (jak to mnie wcześniej straszono). Owszem, zdarzało się, że ktoś próbował zawyżyć cenę jakiegoś produktu czy prosił mnie o słodycze (popularne tu caramelos), długopisy czy sporadycznie o kasę, ale co się dziwić, skoro sytuacja Kubańczyków naprawdę jest ciężka, a o podstawowe produkty tu tak trudno. Może i miałam szczęście, ale większość spotkanych osób okazała się jednak naprawdę pomocna i miła. W poznaniu miejscowych pomogło też nawiązanie znajomości przez Couchsurfing czy znajomych znajomych. Może i nie wszyscy od razu są tu tak otwarci jak w wielu innych krajach latynoskich i czasem potrzeba więcej czasu, żeby się z nimi „zakumplować”, ale, jak to powiedział znajomy Kubańczyk: „En Cuba amistades valen mas que dinero” („Na Kubie przyjaźnie są warte więcej niż pieniądze”). I coś w tym jest.

Nie taka Kuba droga, jeśli wie się, jak po niej jeździć

Pod względem cen też nie jest aż tak źle, jak straszą. Oczywiście prawdą jest, że podawane w CUC-ach (pesos convertibles, powiązane z kursem dolara) produkty i usługi dla turystów z założenia są droższe niż to, co dla miejscowych. Drogie są więc turystyczne knajpki i bary, sklepy z zagranicznymi produktami i spora część atrakcji turystycznych i muzeów. Możemy jednak jeść też naprawdę tanio, jeśli będziemy jedli jak miejscowi, tj. stołując się w lokalnych knajpach czy kupując owoce i warzywa od ulicznych sprzedawców (wtedy obowiązują nas ceny w CUP-ach, czyli pesos cubanos). Nawet przemieszczać się możemy tanio, jeśli za bardzo nam się nie spieszy i brak komfortu nam nie straszny (w takim wypadku międzymiastowe buso-ciężarówki zapraszają) ;).

Jedzenie jest tak nieciekawe, jak mówią

Chyba nie znam osób zachwyconych kubańskim jedzeniem. I znów bez względu na to, czy będziemy jeść w knajpach dla miejscowych czy bardziej turystycznych (czyli do kilkunastu razy droższych) ciężko liczyć na wyjątkowe doznania kulinarne. Tutejszy standard to kurczak czy mięso z ryżem i fasolą. Wszystko dość mizernie doprawione. Choć czasem w restauracjach turystycznych możemy liczyć na dobrą rybę albo owoce morza. Jednak nie jest prawdą to, że tylko jedząc w miejscach turystycznych się nie zatrujemy (niestety częsty problem wśród turystów na Kubie). Ja zatrułam się w knajpie dla turystów, podczas gdy stołując się w Hawanie przez tydzień w knajpach dla miejscowych czułam się bardzo dobrze.

Sklepy są słabo zaopatrzone

Co w końcu nie jest dziwne, skoro jesteśmy w kraju komunistycznym. Poza sklepami „na kartki” (w odróżnieniu od sklepów z czasów komunizmu w Polsce, tu nie ma kolejek) są tu nieco lepiej zaopatrzone sklepy z zagranicznymi produktami, ale jest ich dość mało i zwykle w każdym z nich znajduje się tylko kilka rodzajów produktów. Wydaje się, że niby półki są w nich pełne, ale w rzeczywistości na właściwie wszystkich znajduje się to samo – np. jeden rodzaj napoju gazowanego i jeden rodzaj sosu. Zwykle więc nie dostaniemy w nich tego, co akurat chcemy kupić. Przekonałam się o tym, gdy chciałam zrobić coś tak prozaicznego, jak naleśniki. Szukałam składników dwa dni zaglądając do wszystkich sklepów po kolei, a i tak nie udało mi się dostać wszystkiego (okazało się na przykład, że jajka nie były w danym momencie dostępne w wolnej sprzedaży, a jedynie „na kartki”).

Kuba to piękne samochody

Samochody to jeden z powodów, dla których tyle osób chce jechać na Kubę. I jak najbardziej to rozumiem. Faktycznie na Kubie możemy poczuć się jak na planie starego filmu – większość samochodów to klasyki, których nie zobaczymy już w Europie. Są zadbane, bajecznie kolorowe i oczywiście „na chodzie”. Kubańczycy faktycznie wiedzą, jak przywrócić do życia stare samochody. I to dzięki nim (w połączeniu z kolorowymi budynkami) Kuba jest taka kolorowa. A nas z pewnością szczególnie zachwycą widoczne na każdym kroku maluchy, zwane na Kubie „los polaquitos”.

Kuba to muzyka

W czasie mojej podróży przez Kubę muzyka faktycznie była cały czas obecna. Miejscowe zespoły grają w barach i knajpach, muzykę słychać na ulicy. Wydaje się, że każdy umie tu tańczyć – a szczególnie wszechobecną salsę. Usłyszymy tu jednak nie tylko salsę – jak to w większości krajów latynoskich ostatnimi czasy rządzi reggaeton, więc i również te mniej ambitne piosenki będą nam tu często towarzyszyć, należy więc potraktować to jako część lokalnego kolorytu ;).

Na Kubie wypada się wystroić

Zauważyłam, że Kubańczycy, a szczególnie Kubanki lubią się stroić i bardzo ważne jest dla nich, co założą. Jednak z naszej perspektywy często to, w co się ubierają nie jest szczególnie gustowne, a wręcz może być momentami postrzegane jako kiczowate. Wiecie bowiem co jest tutejszym modowym hitem dla kobiet? Kabaretki! I to nie mogą być jakieś zwykłe proste kabaretki, a takie szczególnie wymyślne, z różnymi wzorami. A już szczególnie jeśli kobieta piastuje ważniejsze stanowisko czy też pracuje w turystyce. Kabaretkowa elegancja przede wszystkim! Natomiast na wyjścia ze znajomymi czy imprezy rządzą obcisłe, często świecące leginsy czy wybitnie krótkie spodenki ;).

Kuba to różnorodność krajobrazów

Myślałam, że po odwiedzeniu kilku różnych krajów latynoskich, Kuba mnie szczególnie nie zaskoczy i nie znajdę tu nic więcej niż w innych znanych mi krajach. Kuba jest jednak inna. Tutejsze kolonialne miasta i miasteczka nie do końca przypominają te znane mi z innych krajów. Mało gdzie jest bowiem aż tak kolorowo jak na Kubie (i znów, połączenie kolorowych samochodów z kolorowymi budynkami robi swoje). Nie wszędzie na Kubie budynki są zadbane i odnowione, ale to właśnie to dodaje im uroku (dlatego też wolę bardziej autentyczne centrum Hawany od turystycznej i upiększonej Habana Vieja). A poza miastami czekają na nas zielone wzgórza, rajskie plaże, wodospady i jeszcze wiele innych naturalnych atrakcji. Kuba potrafi zaskoczyć :).


Jeśli planujesz podróż na Kubę, przeczytaj też:

Wkrótce więcej wpisów o Kubie 🙂

Reklamy

1 komentarz do “Zapiski z Kuby

  1. Byliśmy z mężem na Kubie, zwiedziliśmy prawie całą i śmiało mogę powiedzieć,że ludzie w większości choć biedni , to mili ,sympatyczni , pomocni i otwarci. Wpuszczali nas bezinteresownie do swych skromnych domów i byli bardzo mili .Żadko którzy Polacy tacy są.A propos ,trochę świata zobaczyłam a okradziono mnie jak zabrałam znajomych Szwedów do klubu w rodzinnym mieście! pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s