Edit: poniższy tekst pokazuje stan na dzień 3.07.2020. Aktualnie (połowa sierpnia) wiele w kwestii kwarantanny się nie zmieniło, niektóre restrykcje złagodzono, inne znów zaostrzono (przykładowo: w Argentynie zakazano całkiem jakichkolwiek spotkań towarzyskich, w tym rodzinnych). To, co najbardziej się zmienia to liczba przypadków koronawirusa, która coraz szybciej rośnie.
Jeśli będąc w Europie było Wam ciężko przetrwać kwarantannę to zapewniam Was, że mogliście mieć gorzej. Kwarantanna w latynoskim stylu to zupełnie inna i o wiele bardziej skomplikowana historia. Koronawirus do Ameryki Łacińskiej trafił później niż do Europy, ale władze wielu z latynoskich krajów zdecydowały się na wprowadzenie restrykcyjnej kwarantanny właściwie w tym samym czasie co Europa. Mimo wielu ograniczeń i ciągłego przedłużania kwarantanny przypadków coronavirusa jest coraz więcej. Ameryka Południowa wciąż jednak twardo obstaje przy tym, że zamknięcie społeczeństwa w domach to najlepsze rozwiązanie, a czasem ma się wrażenie, że tutejsze kraje biorą udział w konkursie na najdłuższą (i najostrzejszą) kwarantannę na świecie. W większości z nich to już ponad 100 dni zamknięcia i na koniec się nie zanosi… Jak wygląda tutejsza kwarantanna z perspektywy mieszkających tu Polek?


Hiszpański w Argentynie dość znacząco różni się od hiszpańskiego używanego w Hiszpanii. Już akcent i wymowa mogą zaskoczyć. Melodia języka i charakterystyczny zaśpiew przywodzi na myśl język włoski (napływ włoskich imigrantów zrobił swoje). Wymowa też znacznie różni się od klasycznego hiszpańskiego. Typowe jest tu coś na kształt szeleszczenia: Argentyńczycy z niektórych prowincji wymawiają podwójne „L” jak „sz”, a nie jak „j” jak w większości innych krajów (gdy podczas pierwszego pobytu w Argentynie zarekomendowano mi pójść na „kasze lawasze” trochę zajęło mi domyślenie się, że chodzi o konkretną ulicę – Calle Lavalle ;)). 



