Latynoskie początki, czyli ile czasu zajmuje powrót z plaży?

Wielkie Sao Paulo
Wielkie Sao Paulo

Mam wrażenie, że w całej Ameryce Południowej pod pewnymi względami jest podobnie. Mało jest takich rzeczy, które da się szybko i prosto ogarnąć. Czy chodzi o zakup karty SIM do telefonu, dowiedzenie się czegoś czy dotarcie z punktu A do punktu A do B – wszystko musi swoje zająć. Szczytem skomplikowania może być nawet powrót z pobliskiej plaży. I przekonałam się o tym już podczas pierwszego weekendu na południowym kontynencie. Było to ponad cztery lata temu, przed rozpoczęciem mojej brazylijskiej wymiany.

Czytaj dalej

Bieda w latynoskim wydaniu

Piura„Częstuj się” – mówi mój kolumbijski znajomy do chłopca wpatrzonego w niedojedzone resztki na naszych talerzach. Mały zaczyna łapczywie zgarniać ryż, część zjadając od razu, a część pakując sobie do kieszeni. Widząc zdziwienie na mojej twarzy, mój kolega komentuje sytuację tylko krótkim: „Bienvenida a Latinoamerica” („Witamy w Ameryce Łacińskiej”). Czytaj dalej

Bezpieczeństwo w latynoskich podróżach

Jadę nocnym autobusem z São Paulo do Florianopolis, surferskiego raju  do południu Brazylii. Rano zauważam, że w torbie, którą trzymałam pod nogami nie ma portfela. Co prawda najcenniejsze miałam schowane gdzie indziej, a w portfelu były tylko polskie dokumenty i jakieś drobniaki, ale i tak konieczność wyrabiania wszystkiego na nowo to nic przyjemnego. Idę do kierowcy i robię aferę. Zatrzymujemy autobus na poboczu i kierowca informuje pasażerów, że prawdopodobnie jest wśród nas złodziej. I właśnie w tym momencie siedzący przede mną pasażerowie jakimś cudem znajdują mój  portfel na podłodze, krzycząc: „Oo! Tu coś leży!”. Okazuje się też, że nie byłam jedyną osobą, której coś zginęło, ale wszystko inne też w trakcie śledztwa zostaje cudownie znalezione na podłodze przy tych samych pasażerach, którzy odnaleźli mój portfel. W związku z tym, że ostatecznie nic nikomu nie zdołano ukraść, autobusowe śledztwo zostaje umorzone, a my wraz z współpasażerami-złodziejami kontynuujemy podróż.

Czytaj dalej

Historia pewnego napadu

Był taki dzień, kiedy zwątpiłam w moją ukochaną Amerykę Południową. Historia ta przydarzyła mi się 3,5 roku temu, gdy byłam na wymianie w São Paulo, w Brazylii. Wszystko opisałam wtedy na moim poprzednim blogu. Poniżej znajdziecie napisany od razu po tym wydarzeniu wpis (żeby było wciąż tak samo emocjonująco i w zgodzie z tym, co wtedy czułam, wrzucam go bez poprawek):

Czytaj dalej

Nie jedźcie do Ameryki Południowej…*

1. …bo pękną Wam bębenki w uszach.

Bez ustanku będzie otaczać Was chaos, harmider, hałas, a właściwie wszystko to do potęgi entej. Latynosi uwielbiają się drzeć, wzajemnie przekrzykiwać, trąbić na wszystkich dookoła. Słowo „cicho” chyba w ich słowniku nie istnieje (choć dałabym sobie rękę uciąć, że kiedyś takie hiszpańskie słówko poznawałam), a podróżowanie bez słuchawek i własnej muzyki to doświadczenie tylko dla najodważniejszych.

Czytaj dalej