Szlakiem Gringo przez Peru

Kanion ColcaSą w Peru takie miejsca, które odwiedza praktycznie każdy gringo przybywający do tego kraju. Trasa wiodąca przez te „atrakcje” jest nawet nazywana „Gringo Trail” (który to obejmuje też kilka innych krajów kontynentu). Szlak Gringo też przebyłam podczas swojego pierwszego pobytu w Peru. Jak to bywa z takimi „szlakami”, obejmuje on miejsca, gdzie na pewno nie będziemy jedynymi turystami, ale które nie bez powodu cieszą się dużą popularnością:

  • Jezioro Titicaca

Wyspa Słońca, TiticacaNajwyżej położone żeglowne jezioro na świecie wypada odwiedzić. Ja, mając ograniczone zasoby czasowe, poprzestałam na boliwijskiej części jeziora (wschód słońca oglądany z boliwijskiej Wyspy Słońca to jest to ;)). Peruwiańskie Titicaca słynie natomiast z tzw. „pływających wysp”, czyli sztucznych wysepek z trzciny, na których mieszkają „tradycyjnie” żyjące rodziny indiańskie (panie w kolorowych strojach i melonikach i tego typu klimaty). Co jednak jest autentyczne pozostaje kwestią wątpliwą, gdyż pobyt w ich domu można obecnie wykupić w jednym z tutejszych biur podróży, a rodziny ponoć mocno dostosowują swoje zachowanie do turystów.

  • Arequipa

Kolejny punkt na Gringo Szlaku to biała Arequipa, uważana za najładniejsze miasto w Peru. Moi peruwiańscy znajomi twierdzą też, że jest Typowy widok z dachów Arequipymiastem wybitnie uporządkowanym. Tego akurat nie zauważyłam, ale miejscowi mają trochę inne standardy ;).

Jakby nie patrzeć, jest to całkiem przyjemne miasto z urokliwym głównym placem, ładną katedrą, paroma innymi ciekawymi zabytkami (szczególnie polecam Klasztor Świętej Katarzyny) i przede wszystkim super widokami na ośnieżone szczyty wulkanów dookoła.

  • Kanion Colca

Arequipa stanowi też bazę wypadową do położonego stosunkowo niedaleko Kanionu Colca, uważanego za najgłębszy kanion świata (choć podobno inny, pobliski kanion – Cotahuasi jest nieco głębszy). Ciekawostką jest to, że rzekę na dnie kanionu jako pierwsi przepłynęli Polacy, dzięki czemu mamy tu też polskie nazwy, jak Wodospady Jana Pawła II :).

Kondory z kanionu ColcaJuż sam widok z góry na latające nad kanionem kondory robi ogromne wrażenie, ale główną atrakcją jest trekking przez kanion. Taką wyprawę można zorganizować sobie samemu, (mimo że w miejscowych biurach oczywiście próbowano nas przekonać, że same na pewno się zgubimy ;)). Pierwszego dnia schodzi się w dół, a następnie idzie się dnem kanionu, by kolejnego dnia rozpocząć mozolne wchodzenie w górę. Po drodze zmieniają się krajobrazy i klimat, od chłodu i surowego krajobrazu u góry, do prawie tropikalnej zieleni w oazie znajdującej się na dole.

Ważna sprawa:

– jak bardzo byście nie byli zmęczeni, nie korzystajcie z pomocy mułów, wypożyczanych przez lokalnych przewodników, do wjechania na górę. W czasie naszej wędrówki, dosłownie parę metrów przed nami, muł zwalił w przepaść młodą dziewczynę.

  • Cuzco

CuzcoDo Cuzco jadą wszyscy. Głównie po to, żeby stąd wyruszyć do Machu Picchu. Dawna stolica Imperium Inków ma jednak sama w sobie wiele do zaoferowania i może śmiało uchodzić za najbardziej niezwykłe miasto kraju. Piękny Plaza de Armas ma wybitnie indiański klimat z posągiem inkaskiego władcy, wywieszoną pośrodku kolorową flagą indiańską (tak, tęczowa flaga niejedno ma znaczenie) i eleganckimi, kolonialnymi budynkami dookoła (wrażenie trochę tylko zepsute przez znajdujący się tu McDonald’s). Poza tym, mamy tu ciekawe muzea, urocze uliczki oraz co i rusz pozostałości po Inkach :).

  • Machu Picchu

Są takie miejsca, o których słyszał każdy i które podobno trzeba zobaczyć. I jednym z nich jest Machu Picchu. Nie ulega wątpliwości, że było ono fenomenem inkaskich czasów, całość jest bardzo dobrze zachowana, a położenie Machu Picchu ;)miasta niezwykle widowiskowe. Tylko że gdzieś tam (przynajmniej dla mnie) zabrakło tego „efektu wow”, a tłumy turystów dookoła też nie pomagają w docenieniu uroków Machu Picchu. A może przeszkodziło mi to, że byłam akurat po zwiedzaniu Boliwii, rozpieszczona tamtejszymi, najpiękniejszymi na świecie krajobrazami. Znam bowiem i takich, którzy byli zachwyceni. Machu Picchu warto więc odwiedzić, żeby samemu sobie wyrobić opinię na ten temat.

Z pewnością nie warto jednak docierać tu mega drogim pociągiem z Cuzco (około 100 dolarów!). Istnieją drogi alternatywne – dłuższe, bardziej skomplikowane, ale przez to ciekawsze, obejmujące pieszą wędrówkę wzdłuż torów pociągu przez ostatnie kilometry. Jeśli ma się więcej czasu, można rozważyć też kilkudniowy, górski trekking (tzw. Inca Trail) przez inne, równie interesujące inkaskie ruiny w okolicy.

  • Nazca

Koliber z NazcaNazca słynie z linii. Linii na polach, które nie wiadomo dokładnie, skąd się wzięły (choć wszystkie poszlaki wskazują na kulturę Nazca żyjącą tu na początku naszej ery) i które układają się w kształty m.in. kolibra, małpy i… astronauty. Niestety dokładny zarys figur dostrzec można tylko z lotu ptaka, co oznacza konieczność wykupienia niezbyt taniego, ale ekscytującego przelotu awionetką nad płaskowyżem.

  • Huacachina

Jeśli kiedyś chcieliście znaleźć się w zielonej oazie ukrytej wśród piasków pustyni – oto jest i ona, a imię jej Huacachina. Oaza co prawda nie Oaza Huacachinajest jakoś szczególnie odizolowana od zewnętrznego świata (do najbliższego miasta prowadzi normalna droga), ale i tak jest tu wszystko czego zmęczonemu podróżnikowi do szczęścia potrzeba – palmy, jezioro, bary i wielkie wydmy, po których można zjeżdżać na desce (sandboarding to główna tutejsza atrakcja).

  • Paracas

Paracas, położone cztery godziny na południe od Limy, odwiedzane jest ze względu na znajdujące się tu tzw. „Galapagos dla ubogich”. Islas Ballestas upodobały sobie olbrzymie kolonie ptaków, produkujących tony guano (czyli po prostu odchodów, służących jako naturalny nawóz), a także inne zwierzęta, jak lwy morskie, foki i… pingwiny (taak, pingwiny żyją nie tylko na Antarktydzie). Niestety wyspy oglądać można tylko z perspektywy pełnej turystów łódki :(. Za to warto zwiedzić, pomijaną przez wielu, część lądową Rezerwatu Paracas – bardzo pustynne klimaty, fajne klify i kolorowe plaże.

Ptaki z Islas Ballestas
Ptaki z Islas Ballestas
Klify w Rezerwacie Paracas
Klify w Rezerwacie Paracas
  • Lima

Na „gringo szlaku” nie może zabraknąć stolicy. Może nie jest to najpiękniejsze miasto kontynentu (pod tym względem Rio już dawno zdeklasowało konkurencję), ale w 10-milionowej metropolii każdy znajdzie coś dla siebie. Jest zabytkowa starówka z bardzo ładnym głównym placem, jest dużo muzeów, jest kosmopolityczna dzielnica z dobrymi knajpami i plażami, jest dzielnica artystyczna, są też i gorsze, bardziej „autentyczne” miejsca dla spragnionych mocnych wrażeń ;).

Jako, że tak się złożyło, że to tu teraz mieszkam, na dokładne opisanie Limy i jej atrakcji przyjdzie jeszcze czas :).


Czy warto zwiedzać Peru „szlakiem gringo”? Myślę, że tak, ale warto też na nim nie poprzestawać. Gdy jesteśmy jednak ograniczeni czasowo, przejechanie kraju tą trasą daje możliwość zobaczenia kultowych miejsc, by później móc poznawać też inne, trochę mniej turystyczne oblicze kraju.

Reklamy

3 komentarze do “Szlakiem Gringo przez Peru

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s