Czego w Ameryce Południowej nie lubię?

lima-san-cristobalJak wielokrotnie podkreślam, uwielbiam Amerykę Południową – za przepiękną naturę, urocze miasteczka, niesamowity klimat i przede wszystkim za ludzi, którzy go tworzą. Czy oznacza to, że wszystko mi się na tym kontynencie podoba? Oczywiście, że nie. Bo wcale nie wszystko w Ameryce Południowej jest takie kolorowe. A nawet, należy przyznać, całkiem sporo jest tu aspektów, które pozytywne nie są. Co zatem w Ameryce Południowej podoba mi się najmniej?

Bieda

Jedną z rzeczy, którą na wstępie na południowym kontynencie  zauważamy jest bieda. Ubóstwo i ogromne kontrasty społeczne to jeden z podstawowych problemów Ameryki Południowej. Bezdomni leżący na ulicach, dzieci żebrzące o drobne – mało przyjemne obrazki to niestety w wielu miejscach standard.

 

Niebezpieczne sytuacje

Bieda i nierówności społeczne doprowadzają często do kolejnego dość oczywistego problemu – braku poczucia bezpieczeństwa. Nie chodzi o to, że w biedniejszym regionach jest zawsze niebezpiecznie, ale raczej o to, że duże kontrasty powodują frustrację u części społeczeństwa, brak perspektyw na lepsze jutro, a tym samym postrzeganie przestępstw jako jedynej drogi, mogącej choć trochę poprawić warunki życia. Niestety i mi przydarzyło się w Ameryce Południowej czuć się zagrożoną i być w centrum kilku mniej ciekawych sytuacji.

Jedzenie (a przynajmniej częściowo ;))

potrawy-peruwianskie_arroz-con-pollo
Ryż z kurczakiem – latynoski standard

Nie jest co prawda tak, że tamtejsze jedzenie mi w ogóle nie smakuje, ale europejskiemu żołądkowi się ono jednak dość szybko nudzi. Może byłoby nieco inaczej, gdyby do wszystkiego nie dodawano ryżu, który to do owego znudzenia bardzo się przyczynia (bo nawet jeśli w karcie jest napisane, że danie jest z ziemniakami, to i tak górę ryżu do tego dostaniemy). Trzeba przyznać, że przynajmniej w takim Peru dania (oczywiście pomijając kwestię ryżu) są całkiem ciekawe. Ale już np. w Boliwii w wielu miejscach nic poza ryżem z kurczakiem nie uświadczymy.

Chaos komunikacyjny

lima-komunikacjaW wielu latynoskich krajach rozeznanie się w sytuacji na drodze do prostych nie należy. Pierwszy problem to poruszanie się komunikacją miejską. Autobusy jeżdżą, jak chcą, rozkłady nie istnieją, nikt nie zna tras poszczególnych linii. A do tego, trzeba naprawdę uważać, żeby na drodze nie stracić życia. Mało kto przestrzega tu przepisów, nie wszystkich kierowców interesuje czerwone światło czy przejście dla pieszych, a strzałka warunkowego skrętu w umyśle miejscowych nie funkcjonuje jako „warunkowa”, tylko absolutne zezwolenie na przejazd (bez względu na to, czy jakiś pieszy akurat na przejściu jest).

Brak orientacji wśród miejscowych

Mam wrażenie, że zdecydowana większość Latynosów ma problem z orientacją. Bardzo często, gdy próbujemy się dowiedzieć, jak dojść w jakieś, często nawet znane im miejsce, okazuje się, że całkowicie nie mają pojęcia, jak tam dotrzeć. A najgorzej, gdy chcemy, żeby powiedzieli nam, jak dojść w jakieś miejsce wskazane przez nas na mapie. W tym przypadku bywają całkowicie bezradni, nie wiedząc, jak zidentyfikować dany punkt. A nawet jeśli okaże się, że kojarzą, jak dojść w jakieś miejsce, to opiszą trasę w tak skomplikowany sposób, że zgubimy się już w połowie opisu.

Rzeczy, które się nigdy nie zadzieją

Tendencja do komplikowania prostych rzeczy jest w Ameryce Południowej dość powszechna. Pomijając już kwestię spóźnień (czyli standardowego przychodzenia na spotkania z około godzinnym opóźnieniem), Latynosi lubią mówić, że coś zrobią, gdy w rzeczywistości oczywistym jest, że się to nie zadzieje. Bo albo faktycznie liczą na to, że może jednak jakoś uda im się nam pomóc, albo nie chcą sprawić nam przykrości, mówiąc, że coś jest niewykonalne. I o ile niekiedy jest to zabawne, o tyle czasem może prowadzić do frustracji (tak jak np. było na moim peruwiańskim wolontariacie, gdy przez pierwsze miesiące obiecywano mi zmianę miejsca zamieszkania).

Śmieci i brak szacunku do przyrody

amazonia
W Amazonii mało kto przejmuje się porządkiem

Nie podoba mi się, że miejscowi często za nic mają przyrodę i dla wielu normalnym jest np. wyrzucanie śmieci przez okna autobusu na ulicę. Szczególnie smutne było dla mnie też patrzenie, jak w czasie rejsu Amazonką mnóstwo rzeczy (pojemniki na jedzenie, puszki itp.) ląduje za burtą. Powala mnie, że śmieci te wyrzucane są przez osoby, które nad tą rzeką mieszkają i której rzece tej bardzo dużo zawdzięczają.

Oczywiście jest jeszcze kilka innych, czasem dość denerwujących rzeczy związanych z życiem czy podróżowaniem po Ameryce Południowej. Denerwować mogą tak typowe tu gwizdy i cmokania skierowane do kobiet. Wkurzać mogą klaksony oraz wieczny harmider i hałas. Irytować mogą pralki, które nie piorą (czyli tak typowe np. w Brazylii pralki piorące w zimnej wodzie) czy kolejne osoby pytające się nas, czy w Polsce mówi się po niemiecku. Nie wszystko w Ameryce Południowej jest takie fajne. Wciąż jednak liczba plusów, moim zdaniem, zdecydowanie przewyższa liczbę minusów, a wiele rzeczy potencjalnie denerwujących można wręcz potraktować jako część lokalnego kolorytu. Bo czy nie jest ciekawiej, gdy do końca nie wiemy, co nas w jakimś miejscu czeka?


A jeśli chcecie się dowiedzieć, dlaczego mimo wszystko warto do Ameryki Południowej pojechać, zapraszam do lektury wcześniejszego posta.

Reklamy

6 komentarzy do “Czego w Ameryce Południowej nie lubię?

    • A ja tam lubię nawet ryż, ale po pół roku w Peru też mi się przejadł 😀
      Bardzo fajne zebrane wszystko razem – miałem bardzo podobne obserwacje! Serdecznie pozdrawiam Podróżniczkę 🙂

      Lubię to

  1. Większość z tych punktów pasuje idealnie również do Azji:) ja po dwóch miesiącach w Azji następne kilka miesięcy nie mogłam zdzierżyć ryżu, brak orientacji wśród miejscowych i chęć pomocy kończąca się często niczym poza frustracją obu stron opisałabym identycznie!

    Polubione przez 1 osoba

    • To ciekawe.. nie spodziewałam się tylu podobieństw. Nie znam Azji, ale wygląda na to, że jednak by mi się tam spodobało, bo mimo paru niedogodności lubię takie klimaty 🙂 PS. Prawie rok do mojego powrotu z Peru a ja nadal nie jem ryżu 😉

      Lubię to

  2. eh…niestety to sa podstawowe problemu krajow ktore po prostu sa biedne luz nazwijmy to poprawnie politycznie krajow rozwijajacych sie…podobnie jest w Azji. Mam milion powodow za ktore kocham Azje i zawsze chetnie tam wracam, ale czasami roznice sa tak wielkie, ze nie moge sie nadziwic jak Ci ludzie funkcjonuja w takim srodowisku…;( Ameryka Poludniowa zdecydowanie jest na mojej bucket list, dlatego uwaznie sledze Twojego bloga i doslownie chlone wszystko o tej czesci swiata 🙂
    Kasia

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s