Zwierzęta Ameryki Południowej

Lwy morskie GalapagosMarzyliście kiedyś o zobaczeniu jakiś zwierząt w ich naturalnym środowisku? Jeśli od razu przychodzą Wam na myśl konkretne zwierzaki, zakładam, że może być wśród nich co najmniej kilka takich, które możecie zobaczyć w Ameryce Południowej. Przedstawiam Wam moich latynoskich ulubieńców.

Pingwiny

Kiedy jako mała dziewczynka myślałam o zobaczeniu pingwinów w naturalnym środowisku oczami wyobraźni widziałam mroźną Antarktydę, a marzenie to zdawało się mało realne… Na szczęście pingwiny żyją też w Ameryce Południowej. Po raz pierwszy blisko nich byłam w Patagonii, gdzie jednak ostatecznie nie dotarłam do miejsca, w którym w danym okresie można podglądać pingwiny… Drugi raz okazji nie przegapiłam i pingwiny podziwiałam na peruwiańskich wyspach Ballestas (okolice Paracas, na południe od Limy). Niestety były ich raptem trzy sztuki, a ja mogłam obserwować je tylko z pokładu łodzi turystycznej. Prawdziwe pingwinie szaleństwo ogarnęło mnie więc dopiero na Galapagos, gdzie dopływając na wyspę Isabela zobaczyłam machającego do mnie pingwina, a na wyprawie na snorkeling w okolicy owej wyspy kilka pingwinów ochoczo pozowało mi do zdjęć, a ja miałam je faktycznie na wyciągnięcie ręki.

Koati

Koati było niespodzianką. Nie wiedziałam, że chciałam je zobaczyć. Ba, nie wiedziałam, że takie zwierzę w ogóle istnieje. Aż tu nagle w okolicach wodospadów Iguaçu koati samo do mnie podeszło i poprosiło, żebym się z nim pobawiła… a potem przyprowadziło kolegów. Kolegów, którzy poza zabawą chcieli też zgarnąć jakieś fanty. Mimo że interesowne to zwierzaki i lubią polować na jedzenie turystów, to i tak ich urok osobisty przyćmiewa wszystkie wady ;). Koati spotkałam jeszcze później w Kolumbii, a ich kuzynów także w Kostaryce.

Flamingi

Jechałyśmy akurat z koleżankami przez Ziemię Ognistą, rozmawiając o zwierzętach, w tym o flamingach i zastanawiając się, gdzie te flamingi dokładnie żyją… I wtedy właśnie je zobaczyłyśmy – brodzące w lagunach. W dalszej podróży przez Patagonię widziałyśmy je jeszcze kilka razy – czasem w mniejszych, czasem w większym grupkach, za każdym razem wzbudzały w nas nie mniej emocji. A kolejne i najbardziej emocjonujące spotkanie z flamingami zaliczyłam w Boliwii, kiedy to te intensywnie różowe ptaki niesamowicie kontrastowały z kolorami lagun w pobliżu Salar de Uyuni. Flamingi widziałam potem jeszcze i w Kolumbii, i na Galapagos, ale widoków z Boliwii nic już nie było w stanie przebić.

Żółwie

Żółwie nie były dla mnie nigdy jakimś absolutnym must see, zwłaszcza że mniejsze z nich widziałam na wolności i w Europie. Przyznam jednak, że jak już miałam po raz pierwszy możliwość popływania z żółwiami morskimi na północnym wybrzeżu Peru, wrażenia okazały się znacznie lepsze niż się spodziewałam. I chciałam więcej. Dlatego też nie mogłam doczekać się podróży na Galapagos. I faktycznie – na wyspach tych nie tylko widziałam żółwie giganty, ale też z mnóstwem olbrzymich żółwi morskich miałam znów okazję pływać.

Lwy morskie

Lwy morskie widziałam pierwszy raz na peruwiańskich wyspach Ballestas. Ale podobnie jak w przypadku tamtejszych pingwinów doświadczenie to było dla mnie jeszcze trochę niepełne – bo i nie było ich jakoś specjalnie dużo, i były oglądane z pewnej odległości. I znów dopiero na Galapagos lwy morskie były na wyciągnięcie ręki. Nie tylko pływały koło mnie, opalały się obok na plaży, ale i spacerowały ze mną po promenadzie. Na wyspie San Cristobal urocze, choć dość głośne zwierzęta otaczały mnie absolutnie wszędzie, a tamtejsze plaże nocą są bardziej zatłoczone niż te nad polskim morzem w sezonie… ale w przypadku Galapagos to nie ludzie na nich dominują, a właśnie lwy morskie ;).

Iguany

Pojedyncze iguany przebiegające mi drogę widywałam już w Kolumbii. Nigdzie jednak nie było ich tyle na tak małej przestrzeni, jak w centralnym parku wielkiego miasta – Guayaquil w Ekwadorze. W parku miejskim, nazywanym nie bez powodów Parque de las Iguanas, zielone iguany będą prosić Cię o jedzenie dosłownie na Ciebie wskakując. Są przy tym tak urocze, że ciężko im odmówić. Iguan, ale tym razem głównie tych czarnych, morskich widziałam jeszcze więcej na Galapagos, ale przy tłumie innych zwierząt, które miałam koło siebie na tych wyspach wrażenie już było nieco mniejsze niż wcześniej w Guayaquil.

Małpy

Małpy to kolejne z moich marzeń z dzieciństwa, kiedy to oglądałam namiętnie filmy o tych zwierzakach. A tymczasem w Ameryce Południowej mniejsze i większe małpki czekały na mnie na każdym kroku. Skakały po parkach Rio de Janeiro, a nawet wielkiego São Paulo, ukrywały się między drzewami na dzikich równinach brazylijskiego Pantanalu czy w Amazonii. A w czasie kolejnej podróży, tym razem do Kostaryki, zaczęłam je wręcz traktować jako element krajobrazu ;).

Lamy, alpaki i inne pluszaki

Znacie to?

– Więcej niż jedno zwierzę?

– Lama!

Czym byłaby podróż po Ameryce Południowej bez zobaczenia lamy? Najpierw gwanako (dziko żyjący przodek lamy) biegały dookoła nas w Patagonii. Kolejne, i tym razem najróżniejszych odmian, lamy bawiły i ganiały się wesoło w okolicach boliwijskiego Salaru de Uyuni. A wśród nich były oczywiście te najbardziej puchate i urocze alpaki, a także smukłe i delikatne wikunie. Nie mniej alpak widziałam w okolicy kanionu Colca w Peru, następne ukrywały się w okolicach Machu Picchu, potem były wikunie w Ekwadorze… A to jeszcze nie koniec ;).

Kapibary

Kapibara mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że nagle z wody w brazylijskim Pantanalu wyłoni się koło mnie wielki gryzoń. Mimo że może gryzoń nie brzmi zbyt pozytywnie, kapibara wygląda wyjątkowo przyjaźnie i niegroźnie. Na dodatek dużo bardziej boi się nas niż my jej. Spotkane w okolicy jej koleżanki podobnie reagują na nasz widok. Na kolejną kapibarę trafiłam w brazylijskim stanie Bahia płynąc po znajdującym się w jaskini jeziorze, gdzie na półce skalnej w najciemniejszym zakamarku jaskinii stała kapibara… A to nie był koniec dziwnych spotkań z tymi zwierzakami. Na następnego wpadłam w mieście… W Belo Horizonte, stolicy brazylijskiego stanu Minas Gerais, kapibara postanowiła sobie jak gdyby nigdy nic pospacerować po parku.

Leniwce

Któż nie chciałby spotkać leniwca? Ja w Amazonii leniwca miałam nawet okazję pogłaskać. I od razu przekonałam się, że nazwa nie wzięła się znikąd. Leniwiec wydaje się jednym z bardziej leniwych i powolnych zwierzaków, jakie spotkałam na swojej drodze (co oczywiście nie odbiera mu uroku ;)).

I wiele innych…

Oczywiście w Ameryce Południowej spotkałam jeszcze mnóstwo ciekawych zwierząt. Było wiele gatunków ptaków, takich jak kolibry, kondory, tukany, papugi i niesamowicie zabawne głuptaki z Galapagos. Ale były też trochę groźniejsze stworzenia, jak kajmany z Pantanalu i Amazonii. A na Was jakie zwierzaki zrobiłyby największe wrażenie?

Reklamy

1 komentarz do “Zwierzęta Ameryki Południowej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s