Niedawno planowałam napisać luźny artykuł o paru niedogodnościach związanych z podróżowaniem – o trudnościach, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć w trakcie podróży, o wyjściu poza strefę komfortu, o ciężkich warunkach, o zmęczeniu i wyczerpaniu, o tym, że może być niebezpiecznie, o tym, że niektóre miejsca okazują się być przereklamowane itp. Kilka ogólnych refleksji, nie do końca mówiących o tym, co tak naprawdę jest ważne. Bo wiecie co? Te minusy to żadne minusy. Lubię być w drodze, lubię nie wiedzieć, co zdarzy się kolejnego dnia, gdzie będę spać i w jakich warunkach. A w rzeczywistości jest kilka spraw związanych z podróżowaniem, które są znacznie istotniejsze i które są tymi głównymi minusami.






Są takie rzeczy, które w podróży mieć trzeba. Bez dokumentów i pieniędzy zbyt daleko nie pojedziemy. Jakieś ubrania i kosmetyki też raczej ze sobą mieć musimy (choć ich wybór zależy już od naszych preferencji, jak i celu wyjazdu). Są też takie przedmioty, bez których teoretycznie podróżować byśmy mogli. W praktyce jednak ułatwiają one życie w ogromnym stopniu i ja już wręcz nie wyobrażam sobie podróży bez nich.

Peruwiańczycy, jako bardzo dumny naród, uważają, że nie tylko mają najlepszą
Cuenca – kolonialne miasteczko, przez wielu uważane za najładniejsze w Ekwadorze i jeden z obowiązkowych punktów wizyty w tym kraju. Może i mam inne preferencje i chyba z natury nie lubię tego, co podoba się wszystkim, ale naprawdę miasto to ani trochę mnie nie zachwyciło. I jest co najmniej kilka powodów ku temu.